BLOG

Posezonowy odpoczynek? A co to takiego? :)

Wiele osób pyta mnie, czy w moich żyłach płynie już papryka/tokaj  zamiast krwi. Nie wiedzą oni, jak blisko są prawdy… Dla mnie, hungarysty, Węgry są wciąż nieprzeniknioną zagadką, mimo że zajmuję się nimi już tyle lat. W sezonie więcej czasu niż w Polsce spędzam w podróży, z czego 80% właśnie w kraju papryki i wina. A poza sezonem? Grubo pomyli się ten, co pomyśli że odpoczywam. W jesiennych i zimowych miesiącach w końcu mam czas na udział w wydarzeniach związanych z rynkiem turystyki czy Węgrami, których w naszym kraju nie brakuje.

Listopad obfitował w tego typu imprezy, najważniejsze jednak dla mnie, pilota, były trzy z nich. Pierwszą to  spotkanie organizowane przez  Narodowe Przedstawicielstwo Turystyki Węgierskiej. W przepięknych salach hotelu Mercury w Krakowie spotkali się ludzie związani z branżą turystyczną, którzy w jakikolwiek sposób mieli do czynienia z Węgrami. Poznałem wielu przedstawicieli węgierskich firm związanych z turystyką, polskich biur podróży, pilotów, dziennikarzy, ale najmilej czas spędziłem na rozmowach z dyrektorką NPTW, panią Bożeną Hirling. Tym, czego się dowiedziałem, wkrótce podzielę się na blogu w osobnym poście.

krakow-premium-nap20161122_174001

20161122_155901

Drugą ważną imprezą były coroczne Targi Turystyczne w Warszawie. Niestety, czułem niedosyt w związku z niedostateczną ilością kontrahentów czy biur podróży oferujących pobyt na Węgrzech. Za to utwierdziłem się w przekonaniu, że kierunek, w którym czuję się coraz mocniejszy (czyli Rumunia) był trafnym wyborem. To kraj zupełnie niedoceniany, ale odkrywany powoli przez biura podróży i ich klientów. Ma ogromny potencjał i wkrótce może stać się jednym z najbardziej pożądanych celów europejskich wypraw. Szkoda, że stanowisko Rumunii – choć licznie reprezentowane przez miejscowych touroperatorów – bardziej przyciągało występami folklorystycznymi niż folderami, mapami i informacją na temat atrakcji turystycznych.

targi_karolina-rokita

20161124_115621

Trzecim wydarzeniem była moja prelekcja o kuchni węgierskiej. Miałem okazję przygotować ją dla Muzeum Narodowego w Krakowie. Sam nie wiem czemu byłem zaskoczony, jak wielu gości pojawiło się, aby wysłuchać moich opowieści i anegdot o tym, co Madziarzy zwykli stawiać na stole – przecież Węgry są ulubionym narodem Polaków. Wykład był dla mnie dużym wyzwaniem, bo najczęściej przemawiam do grup podczas pilotowania imprez – ale podobno sprostałem zadaniu, czemu świadczą bardzo liczne podziękowania i dowody sympatii okazane mi po prelekcji. Poczułem się prawie jak wykładowca akademicki 🙂

20161126_161450

Już zacieram ręce na samą myśl o nowym roku – jak pamiętamy, nadal będzie to Rok Kultury Węgierskiej. Sam nie wiem, czy śmiać się czy płakać: sezon dla pilota zaczyna się wiosną, a właśnie wtedy czeka nas najwięcej wydarzeń związanych z literaturą, muzyką czy kinem kraju naszych bratanków…

Héviz – najpopularniejszy węgierski kurort wciąż nieodkryty wśród Polaków. Czas to zmienić!

0_0

Na zaproszenie miasta Héviz na Węgrzech w dniach 5-7.10.2016 odbyło się study-tour dla biur turystyki z południowej Polski. W trakcie pobytu odwiedzane były hotele SPA w Héviz i  odkrywane tajniki samego uzdrowiska. HÉVIZ to znana miejscowość uzdrowiskowa w południowo – zachodnich Węgrzech, 8 km od Balatonu. Znana jest z największego w Europie jeziora z wodą termalną i torfowo-borowinowym dnem. Jezioro ukształtowane zostało ok. 2,5 mln lat temu przez wulkan. Jego głębokość sięga 38,5 metra, temperatura wody od 24 °C zimą do 36 °C latem. Wysoka temperatura wody umożliwia uprawę lotosów, sprowadzonych w XIX wieku z Indii. Woda jeziora wykazuje działanie lecznicze, znane już za czasów rzymskich. Od ponad 220 lat nieustanie rozkwita w nim kultura uzdrowiskowa. W roku 2016 wieloletnie wysiłki włodarzy miasta uhonorowane zostały prestiżową, międzynarodową nagrodą.

Europejskie stowarzyszenie Spa (European Spas Association) w uznaniu dotychczasowych sukcesów na polu odnowy i rozwoju, postanowiło przyznać miastu Hévíz nagrodę w kategorii Innowacyjne Spa i Destynacja Uzdrowiskowa (Innovative Spa & Health Resort Destination). Ceremonia wręczenia nagród odbyła się pod koniec maja w Vichy, we Francji. Międzynarodowe uznanie przyniosły miastu – marka „Tradycyjna Kuracja w Hévíz” oraz jedyny w swoim rodzaju system przetargowy mający na celu poprawę jakości noclegów.

Dlaczego Hévíz?

„Nomen est Omen”, czyli „Imię jest wróżbą”, jak uważali starożytni Rzymianie. Nazwa miasta oznacza gorącą wodę, co samo w sobie pokazuje jego potencjał. Można tutaj znaleźć największe na świecie naturalne jezioro termalne nadające się do kąpieli.

Co czeka na tych, którzy odkrywają uzdrowisko?

  • relaks w unikalnym naturalnym środowisku, wśród lilii wodnych
  • zabytki z czasów rzymskich
  • 220-letnie tradycyjne balneo-terapeutyczne zabiegi Hévíz
  • nowoczesne procedury medyczne i kosmetyczne
  • 10.000 łóżek, szeroki wybór miejsc noclegowych
  • Odnowione budynki kąpielowe

    1
    1_1
    1_4

Kawa, paulińskie krówki i dyplom czyli Światowe Dni Turystyki w Żarkach

20161118_214548

Kiedy otrzymujesz z Urzędu Marszałkowskiego zaproszenie na spotkanie „branżowe”, spodziewasz się, że będzie wiało nudą a czas urozmaicać będą smutni panowie w starych garniturach opowiadający anegdoty ze złotych czasów PTTK-u. Okazuje się jednak, że może być i odwrotnie. Doświadczyłem tego na obchodach Światowego Dnia Turystyki, które na Śląsku odbywały się w miejscowości Żarki. „Gdzie?” zapytacie? Ano właśnie Żarki koło Myszkowa okazały się gminą, która turystycznie przyjmuje więcej turystów niż możnaby się spodziewać.
Razem z pozostałymi zaproszonymi gośćmi mielismy okazję poznać pracowników Starego Młyna (interaktywne muzeum rękodzielnictwa – brzmi strasznie nudnie ale naprawdę nie miałem pojęcia, że tak ciekawie można opowiadać o wypiekaniu chleba czy robieniu butów). Odwiedziliśmy także Sanktuarium Matki Boskiej Leśniowskiej (miejscowi paulini sprzedają tam bardzo smaczne krówki!) i miejski kirkut. Szczególne ukłony dla przedstawicieli wydziału promocji miasta i miejscowych przewodników, którzy pokazali, że dobra turystyka jest obecna wszędzie, nawet w takich prowincjonalnych miejscowościach.

Po części turystyczno-krajoznawczej razem z kolegami i koleżankami udałem się do starej synagogi pełniącej rolę Domu Kultury gdzie po przerwie na kawę wysłuchaliśmy oficjalnych przemówień. Na szczęście „peany” na część dyrektorów, marszałków, kierowników i sekretarzy trwały krótko, dzięki czemu zostało więcej czasu na prawdziwe dyskusje oraz informacje. Okazuje się, że mijający rok w turystyce krajowej – mimo, a być może dzięki – zawirowaniom w Europie przyniósł badzo dobre wyniki. Na krajowym podwórku natomiast wyraźnie od większości województw odstawało województwo śląskie.

Na koniec spotkała mnie bardzo miła niespodzianka, otrzymałem z rąk Marszałka Województwa Śląskiego obdarowany dyplomem od Śląskiej Izby Turystyki „za wieloletnią pracę na rzecz rozwoju usług turystycznych w województwie śląskim”. Wyróżnienie cieszy tym bardziej, że to właśnie na śląsku stawiałem pierwsze kroki w moim pilocko -przewodnickim życiu 🙂

Jest mi bardzo miło, tym bardziej będe się starał rozwijać swój warsztat i przynosić jeszcze więcej zadowolenia swoim klientom!

20161118_160911

Pilot musi mieć mocną głowę… – wrażenia po Kraków EnoExpo

Zastanawialiście się kiedyś, co robi pilot wycieczek po sezonie? Niektórzy zaszywają się w głuszy, inni oddają się w ręce fizjoterapeuty (ech, te bolące nogi…) a jeszcze inni – tak jak piszący te słowa – przygotowują się do kolejnych turystycznych wyzwań…pijąc wino. Oczywiście wszystko w ramach poszerzania swoich zainteresowań oraz dbania o rozwój własnej marki. Wszystko po to, żeby klient w nowym sezonie był jeszcze bardziej zadowolony (podobno zawsze może być lepiej).

Dlatego zamiast oglądać dziś Dzień Dobry TVN wziąłem udział w spotkaniu  „Enoturystyka na Węgrzech”.  Impreza odbyła się w ramach kilkudniowych targów Kraków EnoExpo i połączona była z degustacją win trzech producentów: Tokaj Hétszőlő z Tokaju, Heimann Pincészet z Szekszard oraz Esterhazy Etyeki Kúria z Etyek.  Zdecydowanie najlepsze wina pochodziły z położonego nieopodal Budapesztu  Etyek, choć nie odstawały od nich także wina z Szekszard. Jednak nie dla degustacji przybyłem do Sali Praga (czemu nie Budapeszt!? J)w hali wystawienniczej na ulicy Galicyjskiej. To była świetna okazja na spotkanie z winiarzami i rozmowę o możliwościach ugoszczenia tam grup turystycznych. Jakie atrakcje oferuje winnica? Jakie programy można tam zaproponować grupom? Jedno jest pewne: odpowiedzi, które uzyskałem otworzyły mi oczy na to jak wiele mają do zaoferowania regiony winiarskie. Pomysłów na nowy sezon mam mnóstwo i aż czekam, żeby podzielić się nimi z kontrahentami.

 

eger   degustacja

 

Wzgórze Zamkowe odblokowane dla autobusów – co dalej?

buszok

Z końcem października skończył się logistyczny koszmar związany z przywożeniem grup zorganizowanych na Wzgórze Zamkowe. Przypominam, że w dniach od 1 czerwca do 31 października jednocześnie na Wzgórzu mogło przebywać tylko 8 – 19  autobusów (w zależności od prac budowlanych). Na dodatek nie mogły tam parkować a jedynie dokonywać transferu w wyznaczonych do tego strefach. Wszystko to spowodowane było przebudową dawnego klasztoru karmelitów, który od przyszłego roku będzie siedzibą premiera.
Zmiany te były ogromnym utrudnieniem dla pilotów i przewodników, bowiem wymuszały czasami długie oczekiwanie na możliwość ponownego wjazdu autobusu i odebranie grupy, co nieraz wymuszało zmianę planów, przesuwania obiadu bądź rejsu statkiem. Z dyskusji w gronie pilockim/przewodnickim chyba ani razu nie spotkałem się z życzliwym przyjęciem tego rozwiązania. Wszyscy zgodnie uznaliśmy, że można było to zrobić lepiej. Choć system nie był skomplikowany, przeliczono się z pojemnością tymczasowych parkingów, na których dochodziło nieraz do dantejskich scen.

var

18 października odbyło się spotkanie władz Komisji Turystyki Węgierskiej z przewodnikami z MISZ (Węgierskie Towarzystwo Przewodników). Dotyczyło ono doświadczeń i pomysłów związanych z funkcjonowaniem parkingów i tras wjazdowych na Wzgórze Zamkowe po zakończonym remoncie. Niestety nie udało mi się dotrzeć na to zebranie, jednak jak tylko dowiem się co postanowiono, z pewnością o tym napiszę! Mam tylko nadzieję, że nie będzie to kolejna kłoda rzucana pod nogi miejscowej turystyce (taką była likwidacja parkingu dla autobusów na tyłach Bazyliki czy ustawienie zakazu wjazdu w kierunku Placu Kossutha od strony alei Bajcsy-Zsillynskiego).
W roku 2017 Ministerstwo Turystyki zamierza podwoić liczbę przyjeżdżających na Węgry zagranicznych turystów.
Oczywiście trzymam za to kciuki, ale nie oszukujmy się – jeżeli w dalszym ciągu nie będzie współpracy z branżą pilocko-przewodnicką, nie ma na to szans.