BLOG

Spacer po budańskiej starówce # 6

Kopia płaszcza koronacyjnego.

Nie każdy ma ochotę i czas, aby poszwendać się po całym Wzgórzu Budańskim. Gdy jednak uda mu się dotrzeć pod ruiny kościoła Marii Magdaleny, będzie mógł dotknąć historii. A raczej jej kopii 😊

Przed ruinami bowiem zobaczyć można kopię płaszcza koronacyjnego samego św.Stefana. Oryginał przygotowano w 1031 roku dla pierwszego króla Węgier, który postanowił, że będzie to jedno z koronacyjnych regaliów. Ostatnim władcą, który go nosił na swoich ramionach był Karol IV, kończący dynastię Habsburgów w okresie I wojny światowej. Obecnie tą pięknie zdobioną szatę podziwiać można w Muzeum Narodowym. Jednak Ci, którym nie po drodze, mogą sobie pooglądać z bliska to, co przygotował Tibor Rieger w 2004 roku, właśnie na Wzgórzu Zamkowym 😊

Kąpielisko Dagály – mniej znane od innych, ale równie fajne!

Szukacie kąpieliska z „lokalsami” a nie chce Wam się jechać aż na Wyspę Małgorzaty? Kąpielisko Dagály jest w sam raz! Ukryte pomiędzy osiedlami a Dunajem niedaleko mostu Arpada źrodło wody mineralnej odkryły….konie! Według legend to właśnie one miały pić tu jako pierwsze, co sprawiło, że zainteresowali się nim też ludzie… Później udało się podciągnąć wodę ze źródła Széchenyego i dzięki temu dzisiaj kąpielisko funkcjonuje jako jeden z punktów na balneologicznej mapie miasta!

Otworzono je oficjalnie w 1948 roku, działało wówczas przez wiele lat jako kąpielisko „Wolność” (Szabadság strandfürdő), choć okoliczni mieszkańcy i tak nazywali go „Dagály”. Na początku było to typowe kąpielisko z wodą termalną, bez właściwości leczniczych. Zmieniło się to w roku 1970 kiedy to – jak wspomniałem – połączono je ze źródłem Széchenyego. Od tego czasu kąpielisko mogło używać nazwy „kąpielisko lecznicze” (gyógyfürdő).

10 muzeów w Budapeszcie, które odwiedza się rzadziej

Zapomnijcie o muzeach, które odwiedza się będąc w Budapeszcie na jeden lub dwa dni.

Zapraszam do placówek, które oferują równie ciekawe ekspozycje, ale w przewodnikach nie zajmują listy TOP 5. Byliście już w którymś z poniższych miejsc? 😊

Muzeum Wielkiej Wojny

Umiejscowione u podnóża Wzgórza Zamkowego, przy Várkert Bazar. Trochę niewidoczne (choć nietrudno przeoczyć ogromne postaci żołnierzy stojące przy wejściu), na pewno niedoceniane. Dla mnie wizyta tam była bombowym przeżyciem 😊 I wojna światowa pokazana globalnie, ale także z perspektywy wojsk Austro-Węgierskich. Szczególnie wrażenie robi replika okopów, przez które przechodzimy udając się z sali do sali. Koszt biletu wysoki, ale warto!

https://varkertbazar.hu/kiallitasok/uj-vilag-szuletett

Muzeum poczty

Muzea poczty funkcjonują w wielu miastach Europy i świata – na samych Węgrzech takich miejsc jest trzynaście! Takie też istnieje w Budapeszcie. Wielokrotnie zmieniało swoją siedzibę, aby ostatecznie trafić na ulicę Benczur. Co ciekawe, zbiory muzealne zbierane są od 1881 roku, dzięki czemu możemy tam obejrzeć nie tylko pocztowy dyliżans, ale też starodawną centralę telefoniczną czy wyposażenie listonosza sprzed stu lat. A i filateliści znajdą coś dla siebie 😉

http://www.postamuzeum.hu/

Muzeum metra

Na placach Deaka i Elżbiety rzadko zdarza się zatrzymywać, to znany punkt przesiadkowy. Jednak warto czasem zejść do podziemi i zamiast na stację jednej z trzech linii metra skręcić w kierunku muzeum pokazującego historię najstarszej kolei podziemnej w kontynentalnej Europie! Co ciekawe, siedzibą muzeum jest oryginalna stacja, która została wyłączona z użytku. Wstęp jest naprawdę tani, bo kosztuje 350 ft. Dla miłośników kolei i metra: obowiązkowy punkt programu! Kto jednak nie znajdzie czasu na wizytę, może odwiedzić muzeum wirtualnie:

https://www.bkv.hu/…/foldalatti_vasuti_muzeum_budapest

Muzeum Aquincum

To jedno z największych powierzchniowo muzeów w Budapeszcie i choć wielu z Was nie raz je odwiedzało, warto przypomnieć: nie poznamy historii miasta bez wizyty w Starej Budzie, gdzie znajdują się właśnie ruiny Aquincum. W ostatnich latach muzeum przeszło kilka remontów co umożliwia przedstawienie historii Rzymian na tym terenie w postaci multimedialnej wystawy. Naprawdę warto!

http://www.aquincum.hu/

Muzeum Historii Wojskowości

Budynek schowany gdzieś w północnej części Wzgórza Zamkowego znany jest głównie z tego, że sąsiaduje z Archiwum Akt Nowych. Warto jednak wejść do środka, bowiem zbiory muzeum to nie tylko historia wieku XX ale też bardzo dużo eksponatów z czasów największej świetności wojsk węgierskich z czasów powstawania CK monarchii. Nie tylko dla fanów militariów: https://militaria.hu/

Muzeum automatów do gry

Że co? Kto chciałby podziwiać popularne flippery? Okazuje się, że to muzeum jest jednak bardzo popularne, szczególnie wśród gości ze Stanów Zjednoczonych. Ponad 150 działających automatów do pinballu z których najstarsze pochodzą z…XIX wieku!

https://flippermuzeum.hu/

Harry Houdini House

Harry Houdini jako potomek węgierskiej rodziny został należycie uhonorowany w Budapeszcie. Przy Disz tér znajduje się małe muzeum, którego właściciel od lat zbiera oryginalne pamiątki po najsłynniejszym sztukmistrzu na świecie. Co ciekawe, partnerem muzeum jest bliźniacza placówka z Wisconsin, gdzie Houdini żył i pracował. Przenieście się w świat magii!

http://www.houseofhoudinibudapest.com/

Muzeum szpital w skale

To muzeum, do którego miałem wiele wątpliwości. Widząc manekiny przebrane w stroje lekarzy widzę marnej jakości muzeum typu panoptikum, których na Węgrzech wiele. Ale tutaj duże zaskoczenie – muzeum w oryginalnych jaskiniach na Wzgórzu Zamkowym, muzeum z oryginalną historią. To tutaj powstał szpital mający w czasie II wojny światowej umożliwić służbę chorym w czasie nalotów bombowych i nie tylko. Wspomnę tylko, że muzeum wielokrotnie nagradzane między innymi przez społeczność tripadvisor , więc cieszące się popularnością wśród zwiedzających. Na plus – duża ilość wiedzy, jaką dostajemy w trakcie zwiedzania.

https://www.sziklakorhaz.eu/

Centrum Pamięci o Holokauście

The las but not the least – osobiście moje ulubione muzeum w Budapeszcie. Zarówno pod względem eksponatów, merytoryki oraz sposobu przedstawienia historii jedno z najlepszych miejsc tego typu w mieście. Muzeum budziło kontrowersje od początku, bowiem nie tylko wiele kosztowało, ale też podejmowało tematykę będąca przez dłuższy czas na Węgrzech tematem tabu. Na szczęście sama wystawa nie pozostawia złudzeń i mówi także o węgierskiej winie w organizowaniu holokaustu na Węgrzech. Dużo map, zdjęć, plakatów propagandowych i niesamowity, bolesny klimat historii. Na koniec ciężki temat zostanie osłodzony wizytą w jednej z piękniejszych węgierskich synagog znajdujących się na terenie muzeum. http://www.hdke.hu/

Historia pięknych bliźniaczek, czyli rzecz o Pałacach Klotyldy

Tak zwane Pałace Klotyldy (budowane w latach 1899-1902), choć giną gdzieś przy wjeździe na most Elżbiety (no coż, każdy budynek ginie, gdy mamy pod sobą piękny Dunaj!), stanowią wizytówkę okolic placu Franciszkanów. Żeby jednak poznać ich historię, musimy cofnąć się trochę w czasie.

Giergl Kálmán, Korb Flóris | Klotild és 'Matild’ Palota, Budapest | Kitervezte.hu

Końcówka XIX wieku przyniosła wiele zmian na mapie połączonych niedawno Budy i Pesztu. Połączenie to odbyło się nie tylko na papierze, ale też fizycznie – za pomocą mostu Łańcuchowego i mostu Małgorzaty. Z opłat, które pobierano za przejazd tymi przeprawami sfinansowano powstanie kolejnych dwóch, w zamyśle bliźniaczych, mostów: Franciszka Józefa i Elżbiety. Jako miejsca ich budowy wybrano plac Celny (Vámház tér) oraz plac Przysięgi (Eskü tér). O ile z okolicą dzisiejszego mostu Wolności nie było problemu – okolice placu Celnego łączyły się z małym bulwarem oraz stanowiły plac targowy, więc miejsca było tam sporo, o tyle przyczółek przyszłego mostu Elżbiety wypadał w miejscu, gdzie istniało mnóstwo przecinających się ze sobą w nieuregulowany sposób uliczek. Postanowiono więc wyburzyć wszystkie okoliczne budynki, wliczając w to nawet przepiękny klasycystyczny budynek ratusza miejskiego(jego najbardziej szkoda!). Jedyną budowlą która ocalała, był kościół Śródmiejski, najstarszy kościół Pesztu. Zachował się nie ze względu na wartość historyczną, ale z powodu…braku funduszy na rozbiórkę. Zagospodarowanie tych okolic stanowiło największą bolączkę dla architektów i projektantów nowego ładu urbanistycznego okolicy. Na miejscu wyburzonych budowli powstały trzy wielkie, gotowe do zagospodarowania działki. I tylko któregoś monarchę stać było na ich kupno.

Giergl Kálmán, Korb Flóris | Klotild és 'Matild’ Palota, Budapest | Kitervezte.hu

I tu, wchodzi na scenę cała na biało bohaterka naszej opowieści: księżna Klotylda Maria, żona arcyksięcia Józefa Karola (syna palatyna Józefa, „najbardziej węgierskiego z Habsburgów”). Zakupiła ona dwie działki na których dzisiaj stoją Pałace noszące jej imię. Trzecią działkę, tą przy samym moście, zakupił nie kto inny a Franciszek Józef.Klotylda wymarzyła sobie w tym miejscu olśniewający budynek, który przyćmi wszystkie znajdujące się w okolicy. Jako, że była zachwycona stojącym niedaleko New York Palace, zaprosiła do pomocy pracujących przy nim architektów: Flórisa Korba i Kálmána Giergl. Wymyślili oni projekt bliźniaczych budynków, z wypiętrzonymi wieżami będącymi bramą wjazdową w kierunku mostu. Projekt stworzyli w stylu angielskiego baroku, który nie jeszcze aż tak popularny, ale już powoli zaznaczał swoje miejsce na mapie miasta(inne źródła podają, że jest to barok hiszpański).

Budowę rozpoczęto od południowej wieży. Całość miała sprostać wymogom czasów, więc nie szczędzono na środkach – pierwsze piętro, mające służyć handlowi i usługom, zbudowane jest na stalowym szkielecie pokrytym zdobieniami z betonu. Na pierwszym piętrze podniesiono wysokość i wielkość pomieszczeń, gdyż miały one służyć większej liczbie osób – jako sale koncertowo-konferencyjne. Dwa kolejne poziomy to wydzielone mieszkania pod wynajem, oczywiście dla bogatszej klienteli. Mieszkania wyposażono w piece zbudowane z kafli wypalanych w manufakturze Zsolnaya, co już na starcie zwiększało ich wartość. Nie dość ekskluzywnie? Witraże zaprojektował Miksa Róth, czyli kolejny mistrz w swoim fachu. Dodatkowo w budynkach umieszczono pierwsze w Budapeszcie windy dostępne dla mieszkańców (sprowadzono je z Austrii a produkująca je firma do dziś istnieje, gwarantując naprawy i serwis). Gdy przyjrzymy się szczytom wieżyczek (każda z nich ma po 48 metrów) ujrzymy na nich wykonane z kamienia kopie arcyksiężnej korony.

Giergl Kálmán, Korb Flóris | Klotild és 'Matild’ Palota, Budapest | Kitervezte.hu

Południowy budynek, nazywany jest przez budapeszteńczyków Matyldą, choć żadne źródło nie podaje genezy. Co prawda w bliskiej rodzinie księżnej urodziła się jedna Matylda, ale na długo po powstaniu budowli i ten strzał jest raczej niecelny. Istnieje miejska legenda mówiąca, że imion swoich córek: Matyldy i Klotyldy używał dostawca materiałów budowlanych aby wyeliminować pomyłki w dostawach jest to jednak historia (niestety) nieprawdziwa.

Pewne jest natomiast, że to właśnie w Matyldzie, czyli południowym pałacu, funkcjonowała przez wiele lat Kawiarnia Śródmiejska, w której najbardziej znanym gościem był Gyula Krúdy. Źródła podają, że właśnie tam powstała duża część „Szindbada” (kawiarnia ta została ponownie otwarta po wojnie jako pierwsza w Budapeszcie, a w latach siedemdziesiątych przemianowano ją na bar mleczny).

Przed budowlami postawiono dwa pomniki (Istvána Werbőczego oraz Pétera Pázmánya). Pojawiły się tam jako element słynnej „dziesiątki” czyli 10 monumentów podarowanych przez Franciszka Józefa (pozostałe to: Szent Gellért, Anonymus, Hunyadi János, Tinódi Lantos Sebestyén, Zrínyi Miklós, Bocskai István, Bethlen Gábor, Pálffy János). Pierwsza wojna światowa a raczej ekonomiczne jej następstwa sprawiły, że rodzina cesarska musiała sprzedać pałace. Kupił je jeden z magnatów i wtedy rozpoczął się powolny proces popadania budynków w ruinę. Spuentował go smutno okres nalotów bombowych w czasie II wojny światowej. Na domiar złego budowle jako „bramy wjazdowe” na strategicznie ważny most zostały zniszczone przez nacierające wojska sowieckie. Szczególnie północny budynek stracił w wyniku pożaru piękne drewniane zdobienia w części handlowej. Zostały między innymi rozkradzione (zniszczone?) ceramiczne płytki Zsolnaya i do dziś – według legend – posiada je w swojej kolekcji wielu Budapeszteńczyków, częstokroć nawet o tym nie wiedząc.Po wojnie rozpoczął się żmudny proces odbudowy. Na szczęście próbowano zachować styl i ornamentykę oryginalnego budynku, ale o ceramice i witrażach można było tylko pomarzyć. Pomnik Werbőczego po wojnie nie doczekał się odbudowy, lecz – co ciekawe – Pázmányowi pozwolono przetrwać aż do 1958 roku, po czym powędrował z wieczną wizytacją do VIII dzielnicy.

A szobrot a tér déli oldalán 1908-ban állították, 1948-ban lebontották. Mögötte a kávéházon Schafer felirat

Budowle wpisano w rejestr zabytków w roku 1977 a niedługo potem jeden z nich został przekazany do użytku Poczcie. Od lat dwutysięcznych obydwa budynki przeżywają na nowo swoją kalwarię, bowiem wędrują z rąk do rąk. Północny pałac przez wiele lat funkcjonował jako 5* butikowy hotel Buddha Bar, który w 2018 roku zakończył działalność. Matylda dopiero szykuje się na przyjęcie gości w ramach kolejnego hotelu, ale czy do tego dojdzie wie tylko….koronawirus.

Giergl Kálmán, Korb Flóris | Klotild és 'Matild’ Palota, Budapest | Kitervezte.hu
Giergl Kálmán, Korb Flóris | Klotild és 'Matild’ Palota, Budapest | Kitervezte.hu