Budapeszt historyczny: Dlaczego w Budapeszcie tak ciężko skręcić w lewo…?

Zapytajcie jakiegokolwiek pilota lub kierowcę autobusu, dlaczego w Budapeszcie jeździ się z problemami. Każdy odpowie Wam bez mrugnięcia okiem: przeklęte zakazy skrętów w lewo! 🙂 Ruch lewostronny obowiązywał w Europie od średniowiecza i było to ściśle związane z łatwiejszym dostępem do ręcznej broni, w razie ataku na drodze. Zasadę zmienili Francuzi pod rządami Napoleona Bonaparte. Oczywiście CK Monarchia nie mogła sobie pozwolić na podążaniem śladami swoich odwiecznych wrogów, dlatego też uporczywie trzymała się pierwotnego kierunku jazdy, jak długo się da. I tak w Galicji a więc i w Krakowie, ruch lewostronny obowiązywał do 1938 roku. A jak było w Budapeszcie?

Dzisiaj, 6 lipca obchodzimy 76.rocznicę wprowadzenia ruchu prawostronnego na Węgrzech:) 

Co ciekawe, nowe zasady obowiązywały tylko poza stolicą, w Budapeszcie wprowadzone je dopiero 9 listopada. Coraz bardziej rozbudowująca się stolica potrzebowała trochę więcej czasu na przystosowanie ruchu drogowego. Wprowadzano specjalne afisze ogłaszające zmiany a nad ulicami pojawiały się banery przypominające o zaistniałych zmianach:

 

Na poniższym plakacie czerwoną farbą oznaczono miejsca, w których ruch lewostronny obowiązywać będzie dłużej, od listopada. Poza granicami ścisłego centrum, zmiany zostały wprowadzone w lipcu.

Ministerstwo transportu postanowiło zmienić zasady ruchu drogowego już w 1939 roku, jednak wybuch wojny spowodował odłożenie tego pomysłu o dwa lata. Rozporządzenie weszło w życie o 3 godzinie nad ranem, kiedy ruch był najmniejszy. Do całej operacji przygotowywano się już od kwietnia, kiedy to zaczęto emitować radiowe ogłoszenia na ten temat. 8 listopada o 23 wprowadzono całkowity zakaz ruchu po stołecznych drogach. Drogowcy mieli tylko 4 godziny na pomalowanie krawężników i odpowiednie oznaczenie poboczy. Wszystko poszło zgodnie z planem i o 3 rano nowe zasady poruszania stały się faktem. Co ciekawe, po wprowadzeniu ruchu prawostronnego nie zanotowano zwiększonej ilości wypadków na drogach. Węgrzy byli uważni 🙂  I na koniec ciekawostka: ruch prawostronny w I linii metra (popularne, żółte „földalatti”) został wprowadzony dopiero w roku…1973!

Od września rozpoczyna się remont Mostu Łańcuchowego

20 kwietnia rada miejska Budapesztu przegłosowała realizację planu renowacji Mostu Łańcuchowego oraz znajdującego się pod nim tunelu a także usytuowanego przy moście torowiska tramwajowej linii 2.

Prace remontowe zaczną się już we wrześniu tego roku (!) i potrwają aż do końca czerwca 2021! Są to jednak prace niezbędne. Jak wiecie, most jest w opłakanym stanie. Istnieje potrzeba wymiany całej nawierzchni jezdni oraz ułożenia na nowo chodnika. Dodatkowo skorodowane części trzeba będzie wymienić i pokryć most impregnatem antykorozyjnym. No cóż, nie bez powodu mówi się, że tunel vis a vis Mostu powstał właśnie po to, aby chować tam całą konstrukcję w czasie deszczu 😊

Dobrą informacją jest to, że most ma być także na nowo oświetlony – bardziej oszczędnymi ale też efektywniejszymi lampami. Ja osobiście spodziewam się, że końcowy efekt – dosłownie i w przenośni – będzie olśniewający !

Rekonstrukcja ma kosztować 16 miliardów Ft, to mniej więcej tyle, ile…przebudowa Domu Poselskiego na ul.Wiejskiej w Warszawie (ok.200 mln.złotych).
Co gorsza (dla ruchu turystycznego) po remoncie mostu przyjdzie czas na kolejny etap – całkowity remont wspomnianego wcześniej tunelu i ronda Clarka. Ale to jeszcze historia przyszłości… w każdym razie w kolejnych latach pewnie utrudniony będzie wjazd na Wzgórze Zamkowe.

Z kronikarskiego obowiązku podaję jeszcze dokładniejsze dane dotyczące samego głosowania rady miasta. 20 głosów na „tak”, 8 „wstrzymuję się” i jeden na „nie”. Ten ostatni jak podejrzewam należy do dorabiającego sobie po godzinach pracy przewodnika miejskiego : ))))))

Co to oznacza dla turystyki?
– linia 2 zostanie na pewno poprowadzona komunikacją zastępczą, na jakim odcinku – czy to będzie tylko jeden przystanek , czy więcej – nie wiadomo. W każdym razie Ci z moich koleżanek i kolegów, którzy poruszać się będą z  grupami tramwajem, niech wezmą to pod uwagę

– Most Łańcuchowy zostanie przez większą część remontu (ale nie całą!), całkowicie wyłączony z ruchu. Jako, że autobusy nie przejeżdżają też przez most Wolności, zostaną nam do przeprawy tylko most Elżbiety, Małgorzaty i Arpada (jeżeli mówimy tu o ścisłym centrum). I zanim odezwą się głosy tych, którzy słusznie zauważają: ”hola hola, przecież na Moście Łańcuchowym i tak było ograniczenie tonażowe” powiem: kto kiedykolwiek nie przejechał „trzyosiówką” przez ten most, niech pierwszy rzuci kamień 😊

Podsumowując – ten sezon dla hungarofilskich pilotów będzie wyjątkowo trudny. Po projekcie Liget (pisałem o nim tutaj), pojawią się kolejne utrudnienia w ruchu turystycznym. Nie zapominajmy jednak, że to wszystko ku chwale branży turystycznej, aby nam i grupom zwiedzało się lepiej! I tym optymistycznym akcentem zakończę, idąc się napić lekko schłodzonego Badacsonyi Szürkebarát.

„Czyim patronem jest ten święty Maciej?” czyli o najbardziej irytujących błędach w programach wycieczek na Węgry :)

Wiecie po czym poznać biura, które wykonują porządnie swoją robotę? Zanim udasz się na odprawę, zanim zaczniesz wymieniać z danym biurem dziesiątki maili spójrz na program. On prawdę Ci powie, czy biuro, które wysyła na Węgry swoich turystów, wie co robi. Przedstawiam mój subiektywny przegląd najczęstszych błędów w  programach turystycznych na Węgry. Kolejność przypadkowa.

  1. Bazylika św.Stefana czy Szczepana – w sumie Wiedeń czy Budapeszt to mało ważne – i to i to CK Monarchia 😊 Nie zdarza się to często, ale bywa, że biuro w ferworze walki o klienta przekopiuje nie to co trzeba albo po prostu zmęczonemu pracownikowi będzie dzwoniło, choć nie w tym kościele co trzeba…W sumie sam przez jakiś czas miałem problem, żeby z często używanego zwrotu Św.Stefan przestawić się w przypadku Wiednia na Szczepana…
  2. Nadużywanie przedrostka „naj” lub słowa „jedynego” a brak słów typu „prawdopodobnie” 😊 Ok, ja wiem, że odwiedziny czegoś, co jest jedyne na świecie to powód do zadowolenia, czasem nawet dumy…ale pisanie o „jedynym naświecie / w Europie/ w Europie śr.wschodniej” muzeum marcepanu, podczas gdy na Węgrzech jest ich kilka, to już duże nadużycie…Podobnie „najpiękniejsza panorama”, „Najładniejszy kościół stolicy” itp. Itd…To wszystko subiektywne oceny, które mi przeszkadzają…ale może tylko przesadzam?
  3. Mówienie, że kąpielisko w Miskolcu jest jedynym w Europie kąpieliskiem wykutym w skałach, podczas gdy na naszym kontynencie jest ich kilka a niedaleko Egeru, w Demjén znajduje się kolejne…
  4. Mylenie winnic z piwniczkami. Praktycznie w każdym programie spotykam się z opisem znanej wszystkim Doliny Pięknej Pani – znajdziemy tam wydrążone w tufie / skale piwniczki winne. I na ofercie wszystko pięknie wygląda, ale na koniec opisu doliny następuje klops: „degustacja w winnicy”. Dla uściślenia: Piwniczka – tam przechowuje, degustuje i sprzedaje się wino. Winnica – tam winorośl ROŚNIE, choć oczywiście w winnicach też możliwe są degustacje itp.
  5.  Nazywanie każdej węgierskiej restauracji czardą, co jest dosyć sporym nadużyciem 🙂 Mniejszy problem, jeżeli restauracja jest w stylu rustykalnym i można ją nazwać jako „węgierską”. Gorzej, gdy jest to lokal na wskroś współczesny, serwujący kuchnię fusion, a na jego ścianach wiszą plakaty z panoramą Nowego Jorku …wtedy pilot ma utrudnione zadanie, aby obronić się przed argumentami grupy, że to nie jest karczma o pobielanych ścianach ze strzechą na dachu…
  6. Powielanie stereotypów, że węgierska kuchnia jest ostra jak brzytwa. To, że bazuje w dużej mierze na papryce, nie oznacza zaraz, że w programach trzeba pisać o „ostrych gulaszach” 🙂
  7. Nieprzykładanie się do nazw geograficznych…najprostsza rzecz do zrobienia. Wystarczy wujek google. Niestety niektórym biurom nie chce się sprawdzić nawet tego…I tak potok Szinva staje się Sinrą, dolina Szalajka doliną Sulajka a góry Matra wzgórzami Mitra :p Mój największy hit: aleja Andrássyego przechszczona na aleję Andrzeja!  Mylenie nazw ulic, placów itp. Plac Bohaterów staje się placem millenijnym, ulica Váci to ulica Vaci Kigyó (2 rózne nazwy ulic!) itp. Bardzo często stosuje się obok siebie nazwy polskie i węgierskie, np. „Hala targowa Vásárcsarnok”… Zdarzają się też i takie kwiatki:
  8.  Czasem lepiej napisać mniej, niż rozpisywać się o każdym zwiedzanym zabytku. Nierzadko zdarza się, że opisy miast i odwiedzanych miejsc zamieniają się w fragmenty przewodników, starające się jak najbarwniej oddać historię miejsc. Ostatnio ze zdziwieniem dowiedziałem się, że w Kościele Macieja pobierali się Franciszek Józef i Elżbieta…no cóż….
  9. Błędy merytoryczne i wymyślane na poczekaniu opisy kopiowane bezwiednie z internetu. „Tonący w kwiatach barokowy rynek” – to o Fő tér w Szentendre, który wygląda tak:
    Milion forintów nagrody dla tego, kto wskaże tutaj ową „powódź kwiatów” 🙂
    Mamy też „zwiedzanie Bazyliki – jedynej klasycystycznej świątyni na Węgrzech” (naprawdę, jedynej?). Takie przykłady można mnożyć bez końca…
  10. And the last, but not the least: słynny, występujący w wielu prospektach Kościół św.Macieja…szukam w hagrografiach – brak takiego. Może któryś papież wspomniał w encyklice o jego cudach? Cisza… Król Maciej Korwin miał co prawda dwie żony, co czyni go z marszu męczennikiem, ale żeby zaraz świętym…? 🙂

A wy drogie koleżanki i koledzy po fachu, macie jakieś swoje „ulubione” błędy programowe? 😊

Budapeszt 2017 – część 3. Projekt Liget: Lasek Miejski zmieni oblicze!

Zauważyliście pewnie, że od kilku tygodni – wykorzystując przerwę między sezonami – opisuję zmiany w obszarze atrakcji turystycznych, które zajdą w tym roku na Węgrzech, skupiając się, co naturalne, na moim kochanym Budapeszcie.

Żeby nie męczyć długimi wywodami a jednocześnie czytelnie przedstawić pomysły włodarzy miasta, co kilka dni będę umieszczał wizualizacje niektórych atrakcji, których – o czym donoszą mi życzliwi znajomi (Dzięki Tibor!) jest naprawdę dużo. Spokojnie można jednak przyjąć, że część z nich nie zostanie w tym roku nawet rozpoczęta.

Rozpocznę od projektu, którego nie mogę się doczekać, choć mam w związku z nim wiele obaw. Podobnie zresztą jak duża część mieszkańców stolicy, czego wyrazem jest trwający od wielu miesięcy protest ekologów. Mówię tu o Projekcie Liget mającym na celu rewitalizację zapuszczonych już trochę okolic Lasku Miejskiego (Városliget), który o ile w okolicach placu Bohaterów dalej zachwyca i cieszy oczy, o tyle z każdym metrem w głąb parku staje się zaniedbanym terenem, na który od lat nie było pomysłu.

Przyznam szczerze: rozumiem, że ogromne nakłady finansowe oraz ingerencja w naturę rozkwitającą w okolicach Lasku Miejskiego może powodować wiele protestów. Projektanci przewidują, że co prawda część drzew będzie trzeba wyciąć, ale ostatecznie obszar terenów zielonych ma wzrosnąć z 60 do 65 procent. Przybędzie jednak także wiele betonowo-szklanej przestrzeni, która z naturą nic wspólnego nie ma.  Każda ze stron ma swoje racje i pewnie do końca przeprowadzenia zmian projekt będzie budził wiele kontrowersji. Z punktu widzenia turystyki – widzę więcej plusów niż minusów 🙂  Animację pokazującą nowy Lasek Miejski obejrzycie poniżej. Szczególnie ładnie prezentuje się aleja Kósa w tej chwili jakby trochę opuszczona przez spacerowiczów a wzięta we władanie przez jeżdżących na poczwórnym gazie pasażerów beer-bików 🙂

Jako pilot i przewodnik bardzo się cieszę i uważam, że nowe tereny, nowe atrakcje otworzą jeszcze więcej możliwości w zwiedzaniu Budapesztu. Więcej atrakcji kulturalnych i rozrywkowych to więcej możliwości dla turystów (wg wyliczeń po skończeniu projektu ma ich przybyć rocznie milion więcej!) a co za tym idzie – więcej pracy i zadowolenia w sektorze turystyki. Niestety – jak przy każdym wielkim projekcie – obawiam się zamknięcia w tym roku dużej części parku oraz – co w turystyce zorganizowanej najbardziej bolesne – likwidacji największego parkingu dla autobusów w stolicy (przy Lasku Miejskim, obok Műcsarnok). A to uderzy w nas najmocniej. Nie ma jednak problemu, z którym pilot nie musiałby sobie radzić, więc i na ten kłopot znajdziemy rozwiązanie!  🙂

Nie będę tutaj dokładnie opisywał każdego z budynków, zaproszę Was jednak na wycieczkę w wizualizację nowego Lasku Miejskiego, którego dokończenie spodziewane jest na 2018 rok (a znając życie nastąpi pewnie w 2019). Można śmiało podejrzewać, że niektóre prace mogą wpłynąć już na tegoroczny sezon. Zapraszam do dyskusji!

1Muzeum Sztuk Pięknych
Muzeum zamykające z jednej strony oś Placu Bohaterów zostało zamknięte w 2015 roku. Planowany termin otwarcia to początek roku 2018 i póki co zanosi się, ze termin zostanie dotrzymany. Prace renowacyjne obejmują głównie pomieszczenia używane dotychczas jako magazyny oraz sale będące kopią kościoła wczesnochrześcijańskiego.

2. Muzeum transportu i komunikacji (pisałem o nim bardziej szczegółowo tutaj)

3. Biodom – park Pannonia na terenie dotychczasowego Vídamparku (Wesołego Miasteczka)
Projekt, któremu szczególnie kibicuję. Stołeczne ZOO należy do jednych z najbardziej urodziwych szczególnie pod względem architektury (wspaniała ptaszarnia czy wybieg dla słoni w formie meczetu pokrytego dachówką manufaktury Zsolnay). Według projektu tereny przynależącego do niego wesołego miasteczka mają zamienić się w park ukazujący życie kotliny Pannonskiej między 5 a 25 milionami lat przed naszą erą. W pokrytej szklanymi kopułami hali zostanie również wybudowana palmiarnia, w której będzie można spędzić miło czas. Niestety szczegóły projektu jeszcze nie są znane prawdopodobnie sam remont zostanie odłożony w czasie.

4. Muzeum Etnograficzne (pod nazwą Néprajzi Haza) ma być kontynuatorem jednego z najstarszych w Europie muzeów etnograficznych (budapeszteńskie działa od 1872 roku!). Obecnie jego siedziba znajduje się w byłej Kurii – siedzibie Sądu Najwyższego z okresu dualizmu. Z uwagi na plany powrotu SN do pierwotnej siedziby, postanowiono w ramach projektu Liget przenieść Muzeum Etnograficzne do Lasku Miejskiego. Makieta muzeum wygląda intrygująco, martwi mnie jednak to, że zostanie ono zbudowane na miejscu istniejącego tam parkingu (w zamian samochody znajdą miejsce w parkingach podziemnych), co może spowodować zmniejszenie – lub co gorsza – całkowite usunięcie znajdującego się niedaleko parkingu dla autobusów. Jak widać na projektach, budowa muzeum nie spowoduje usunięcia szpetnego, drogiego i całkowicie już zniszczonego pomnika ku czci powstania’56 (a dlaczego ten pomnik budzi kontrowersje i nikt się nim nie zajmuje – odsyłam do literatury: Jerzy Celichowski: Pięć pomników. O paradoksach polityki historycznej. W: „Czas Kultury”, nr3/2014, s.70).



5. Dom Muzyki Węgierskiej (Magyar Zene Haza). Z pewnością Węgry potrzebowały takiego muzeum. Zebranie w jednym miejscu tradycji muzyki ludowej z największymi tuzami muzyki klasycznej (Bártok, Kodály, Liszt, Cziffra, Dohnányi i inni) było tylko kwestią czasu. I dobrze, że taki obiekt na mapie turystycznej mapie Budapesztu powstaje. Ma to być w pełni interaktywne muzeum, które pozwoli oderwać się od codzienności i zanurzyć w świat węgierskiej muzyki – od czasów najdawniejszych po współczesność. Ma również pełnić oczywiście funkcje edukacyjne, co szczególnie przyda się przy oprowadzaniu grup ze szkół muzycznych 🙂 Muzeum zostanie zbudowane w okolicach jeziora tuż za kompleksem Vajdahunyad.


6. Nowa Galeria Narodowa (Új Nemzeti Galéria) ma zostać zbudowana w „tylnej części” Lasku Miejskiego, od strony Hungária Körút, na terenach należących niegdyś Sali Koncertowej Petőfiego (Petőfi Csarnok). Ma uzupełniać i łączyć jednocześnie zbiory dwóch budapeszteńskich galerii: Galerii Narodowej i Muzeum Sztuk Pięknych. Ma prezentować węgierskie i europejskie dzieła współczesnej rzeźby i malarstwa. Według mnie projekt nie wygląda imponująco a sama budowla – jeżeli postanie w formie jak na projektach – niekoniecznie zachęci do odwiedzin. Ale to moje prywatne zdanie 🙂 Budynek będzie gotowy dopiero w 2019 roku, pierwsze eksponaty trafią tam dopiero…trzy lata później.



7. Narodowe Centrum Konserwacji – ma być odpowiedzią na wymagania dwóch znajdujących się w Lasku Miejskim instytucji: Muzeum Sztuk Pięknych i Nowej Galerii Narodowej. Na 37 tysiącach kwadratowych powiechrzni umożilwi konswerwację i przechowywanie zbiorów, które nie mieszczą się w innych muzeach i galeriach. Wykorzystywany będzie oczywiście przez wszystkie stołeczne instytucje kulturalno-muzealne. No cóż, jako, że turystycznie nie wniesie nic nowego, nie poświęce mu więcej miejsca 🙂  No, chyba, że znowu będe miał przyjemność zwiedzać Budapeszt z pracownikami krakowskiego Muzeum Historycznego Miasta Krakowa (pozdrawiam!)

Tak przedstawiają się najważniejsze zmiany, które dotkną okolice Placu Bohaterów jeszcze w tym roku.
Niestety – i tu zwracam się do koleżanek i kolegów pilotów – trzeba uzbroić się w cierpliwość, gdyż wiele zmian utrudni nam pilockie życie. Ale o tym w jednym z kolejnych postów!

Czy Węgrzy będą mieli swój Szlak Orlich Gniazd? Niewykluczone!

Uwaga,  uwaga! Dzisiaj nie będzie o Budapeszcie 🙂

Ile razy jeździło się z grupami po północnych Węgrzech i zahaczało o zamek królowych w Diósgyőr (Miskolc) lub o górny zamek w Visegradzie. Na szczęście za kilka lat możliwości będzie więcej.  Nie oszukujmy się:: Węgry nie są turystycznym rajem dla pasjonatów zamków i pałaców. Nie mogą równać się w tej materii z Bawarią, Austrią, Czechami czy nawet Słowacją. Oczywiście ma to swoje wytłumaczenie w historii – węgierskie granice sięgały kiedyś wiele dalej, więc zamki pełniące funkcje obronne, znajdują się tak naprawdę poza dzisiejszymi granicami kraju. Więcej za to na terenie Węgier pałaców będących siedzibami  arytstokratycznych rodów czy przedstawicieli dynastii habsburskiej.

Rząd Węgier z pomocą działającego od kilku lat Centrum Forstera rozpoczął długo oczekiwaną rewitalizację węgierskich zamków i pałaców, które otrzymają nie tylko świeży wygląd ale zostaną także przystosowane do pełnienia funkcji turystyczno-usługowych. Część z nich będzie udostępniona jako muzea, część zamieni się w restauracje i sale pod wynajem. Mam tylko nadzieję, że stanie się to równocześnie z polepszeniem bazy noclegowej oraz turystycznej w danych miejscowościach i regionach, bo jak wiadomo Węgrzy wciąż mają problem z przyciągnięciem turystów w inne regiony, które nie są związane czy to z winem czy z balneologią.  Dajmy im szansę. Być może za kilka lat niektóre z poniższych nazw wejdą na stałe do kanonu „must see” odwiedzających Węgry turystów. Dobrą wiadomością jest to, że większość pałaców i zamków znajduje się na północy kraju, więc dostęp do nich dla turysty znad Wisły będzie ułatwiony 🙂