BLOG

Budapeszt nieistniejący – Góra Gellerta

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego dzisiejszy Budapeszt wygląda tak, jak wygląda?  O współczesnym wizerunku miasta decydowały Komisje Upiększania Miasta, artyści czy burmistrzowie. Nierzadko miejskie przestrzenie stawały się takimi, jakie są, przez zupełny przypadek.

Uwielbiam oglądać stare plany zagospodarowania przestrzennego czy ryciny oraz zdjęcia  przedwojennego Budapesztu. To z nich dowiaduję się, jak wyglądała tkanka miejska i jakie pomysły mieli ówcześni mieszkańcy i architekci. Jak wyglądałaby dzisiejsza stolica Węgier, gdyby na placu Wolności w dalszym ciągu stały koszary? A gdyby na placu Elżbiety doszło w latach trzydziestych do wybudowania Horthy Plaza?

Dzisiaj zatrzymamy się na Górze Gellerta, jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc Budapesztu. Przed budową w 1852 roku cytadeli, jej szczyt pokrywały drzewa i dzika roślinność, a na czubku nieuregulowanego wzgórza znajdowało się tylko kilka mniej ważnych budynków. Od kiedy okazało się, że zabudowania austriackie nie są w stanie pełnić swojej pierwotnej, obronno-więziennej roli, zaczęto traktować je jak kukułcze jajo, co rusz starając się znaleźć inny sposób na wykorzystanie doskonałego położenia wzgórza, które nie tylko dawało cudowną panoramę, ale też dzięki bliskości rzeki było widoczne z wielu miejsc XIX-wiecznego Pesztu. Niektóre z pomysłów wydają się dzisiaj śmieszne i nierealne, ale pamiętajmy, że Węgrzy w okresie obchodów milenijnych czy po traktacie w Trianon za wszelką cenę chcieli pokazać potęgę i wielkość swojego kraju, a także ciągłość tożsamości narodowej.

Gorącą dyskusję wywołało pytanie, czy obchody milenijne zorganizować w okolicach Városliget (ostatecznie postawiono tam ponad 140 budynków wystawowych!), czy właśnie na Górze Gellerta. Dwójka architektów, Sándor Straub i Gyula Korbenheyer, zasugerowała budowę Mesepalota. Ciężka i rozbudowana bryła budynku spowita kaskadami wodnymi z pewnością byłaby wielką atrakcją, jednakże obawiano się zbyt dużych kosztów budowy. Mesepalota składać się miał z kilku połączonych ze sobą budynków, pomiędzy którymi zaplanowano ścieżki spacerowe. Mimo rozmachu projektu nie spotkał się on z przychylnością władz, gdyż budowa kosztowałaby kilkukrotnie więcej niż prace prowadzone w Városliget.

mesepalota1

Innym pomysłem na krzewienie narodowej pamięci było przypomnienie o najsłynniejszych Węgrach, dlatego wydano uchwałę mającą na celu zbudowanie w niedalekiej przyszłości narodowego panteonu. Od osiemnastego wieku takie panteony wznoszono w wielu krajach Europy, aby upamiętnić zasłużonych dla kultury i sztuki. W Buda-Peszcie (jeszcze oddzielnie) upadł pomysł usytuowania pomników na świeżo uregulowanym nabrzeżu Dunaju. Powodem była długość całej konstrukcji, która miałaby dwa kilometry i zamknęłaby możliwości rozbudowy tej części miasta. Z inicjatywy Ödöna Széchenyego, syna „największego z Węgrów”, powstał pomysł budowy panteonu  na Górze Gellerta.  Rozpisany w 1871 roku konkurs wygrał Gyula Berczik.

berczik

Co ciekawe, chciał on pozostawić na szczycie istniejącą cytadelę i zaadaptować ją do innych celów. W przeciwieństwie do konkurentów, budańskie Akropolis zamierzał zbudować nie na podobieństwo zachodnich, lecz bizantyjskich kościołów. Swoją bryłą miało przypominać grekokatolickie bazyliki i być wyższe od budowanej w tym samym okresie bazyliki św. Stefana o ponad 20 metrów. Zawirowania prawne i zatargi o prawo do użytkowania terenów na Górze Gellerta sprawiły, że planów nigdy nie zrealizowano.

Nie zmniejszyło to jednak zainteresowania tematem i snucia kolejnych planów rozbudowy. Pojawiały się zupełnie absurdalne pomysły postawienia olbrzymiej piramidy:

piramida

lub pomnika Hungaria w postaci kobiety oświetlającej niczym latarnia lądowa okolicę.

hungaria

Pomysłami, które miały usprawnić dostanie się na szczyt wzgórza, starano się zdobyć przychylność władz miasta. Niestety pomysły były zbyt kosztowne.

novak_ferenc

rupenthall

Po ufundowaniu przez Franciszka Józefa pomnika Gellerta zmieniono plany dolnej zabudowy wzgórza i skupiono się już tylko na okolicach Cytadeli. Ciekawym pomysłem korespondującym z ideą Mesepalota był projekt Medgyaszaya, który powrócił w roku 1902 wraz z ideą narodowego panteonu. W zamyśle miał to być olbrzymi budynek z centralną kopułą nawiązującą do korony św. Stefana, do której prowadziłyby symetrycznie rampy pełniące funkcję ścieżek spacerowych. W głównym miejscu gmachu (czyli „pod koroną”) znaleźć się miało miejsce dla galerii upamiętniającej największych Węgrów. Planowano również wystawienie tam panoramy Fesztyego (Przybycie Węgrów, obecnie wystawione w Ópusztaszer). Projekt cieszył się dużą popularnością, zdobył nawet w 1906 roku nagrodę Gundela rozdawaną przez Akademię Sztuk. Niestety planu nigdy nie udało się urzeczywistnić, gdyż wybuchła I wojna światowa.

medgyaszay-terve

Współcześnie również nie zaprzestano myśleć o zmianie zabudowy. Jednym z najbardziej znanych pomysłów był projekt zmarłego kilka lat temu Imre Makovecza, który ubrał swoją koncepcję w charakterystyczną sobie ideę architektury organicznej. Jak mówił w wywiadach, pobawił się trochę w boga i usiłował zaprojektować coś, co w formie nawiązywałoby do budowli Medgyaszaya.  Nie liczył jednak, że kiedykolwiek zostanie on zrealizowany.

makovecz2  makovecz

Ostatnio odżyła idea przebudowy cytadeli i tarasów widokowych na Górze Gellerta. Rozpisano konkurs, którego wyniki ogłoszone zostaną w listopadzie. Jaka będzie XXI-wieczna góra? Czy współczesna przebudowa będzie czerpała z tradycji i planów wcześniejszych projektów? Dowiemy się już niedługo. Dotychczasowe pomysły pokazują jednak, że z pewnością będzie to coś ciekawego. Coś, co stanie się kolejną atrakcją miasta. Może już wkrótce będzie można wjechać na szczyt kolejką linową?

zoboki1

zoboki2

Artykuł ukazał się na portalu magyazyn.pl:
http://www.magyazyn.pl/budapeszt-nieistniejacy-czyli-co-by-bylo-gdyby/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *