BLOG

„Czyim patronem jest ten święty Maciej?” czyli o najbardziej irytujących błędach w programach wycieczek na Węgry :)

Wiecie po czym poznać biura, które wykonują porządnie swoją robotę? Zanim udasz się na odprawę, zanim zaczniesz wymieniać z danym biurem dziesiątki maili spójrz na program. On prawdę Ci powie, czy biuro, które wysyła na Węgry swoich turystów, wie co robi. Przedstawiam mój subiektywny przegląd najczęstszych błędów w  programach turystycznych na Węgry. Kolejność przypadkowa.

  1. Bazylika św.Stefana czy Szczepana – w sumie Wiedeń czy Budapeszt to mało ważne – i to i to CK Monarchia 😊 Nie zdarza się to często, ale bywa, że biuro w ferworze walki o klienta przekopiuje nie to co trzeba albo po prostu zmęczonemu pracownikowi będzie dzwoniło, choć nie w tym kościele co trzeba…W sumie sam przez jakiś czas miałem problem, żeby z często używanego zwrotu Św.Stefan przestawić się w przypadku Wiednia na Szczepana…
  2. Nadużywanie przedrostka „naj” lub słowa „jedynego” a brak słów typu „prawdopodobnie” 😊 Ok, ja wiem, że odwiedziny czegoś, co jest jedyne na świecie to powód do zadowolenia, czasem nawet dumy…ale pisanie o „jedynym naświecie / w Europie/ w Europie śr.wschodniej” muzeum marcepanu, podczas gdy na Węgrzech jest ich kilka, to już duże nadużycie…Podobnie „najpiękniejsza panorama”, „Najładniejszy kościół stolicy” itp. Itd…To wszystko subiektywne oceny, które mi przeszkadzają…ale może tylko przesadzam?
  3. Mówienie, że kąpielisko w Miskolcu jest jedynym w Europie kąpieliskiem wykutym w skałach, podczas gdy na naszym kontynencie jest ich kilka a niedaleko Egeru, w Demjén znajduje się kolejne…
  4. Mylenie winnic z piwniczkami. Praktycznie w każdym programie spotykam się z opisem znanej wszystkim Doliny Pięknej Pani – znajdziemy tam wydrążone w tufie / skale piwniczki winne. I na ofercie wszystko pięknie wygląda, ale na koniec opisu doliny następuje klops: „degustacja w winnicy”. Dla uściślenia: Piwniczka – tam przechowuje, degustuje i sprzedaje się wino. Winnica – tam winorośl ROŚNIE, choć oczywiście w winnicach też możliwe są degustacje itp.
  5.  Nazywanie każdej węgierskiej restauracji czardą, co jest dosyć sporym nadużyciem 🙂 Mniejszy problem, jeżeli restauracja jest w stylu rustykalnym i można ją nazwać jako „węgierską”. Gorzej, gdy jest to lokal na wskroś współczesny, serwujący kuchnię fusion, a na jego ścianach wiszą plakaty z panoramą Nowego Jorku …wtedy pilot ma utrudnione zadanie, aby obronić się przed argumentami grupy, że to nie jest karczma o pobielanych ścianach ze strzechą na dachu…
  6. Powielanie stereotypów, że węgierska kuchnia jest ostra jak brzytwa. To, że bazuje w dużej mierze na papryce, nie oznacza zaraz, że w programach trzeba pisać o „ostrych gulaszach” 🙂
  7. Nieprzykładanie się do nazw geograficznych…najprostsza rzecz do zrobienia. Wystarczy wujek google. Niestety niektórym biurom nie chce się sprawdzić nawet tego…I tak potok Szinva staje się Sinrą, dolina Szalajka doliną Sulajka a góry Matra wzgórzami Mitra :p Mój największy hit: aleja Andrássyego przechszczona na aleję Andrzeja!  Mylenie nazw ulic, placów itp. Plac Bohaterów staje się placem millenijnym, ulica Váci to ulica Vaci Kigyó (2 rózne nazwy ulic!) itp. Bardzo często stosuje się obok siebie nazwy polskie i węgierskie, np. „Hala targowa Vásárcsarnok”… Zdarzają się też i takie kwiatki:
  8.  Czasem lepiej napisać mniej, niż rozpisywać się o każdym zwiedzanym zabytku. Nierzadko zdarza się, że opisy miast i odwiedzanych miejsc zamieniają się w fragmenty przewodników, starające się jak najbarwniej oddać historię miejsc. Ostatnio ze zdziwieniem dowiedziałem się, że w Kościele Macieja pobierali się Franciszek Józef i Elżbieta…no cóż….
  9. Błędy merytoryczne i wymyślane na poczekaniu opisy kopiowane bezwiednie z internetu. „Tonący w kwiatach barokowy rynek” – to o Fő tér w Szentendre, który wygląda tak:
    Milion forintów nagrody dla tego, kto wskaże tutaj ową „powódź kwiatów” 🙂
    Mamy też „zwiedzanie Bazyliki – jedynej klasycystycznej świątyni na Węgrzech” (naprawdę, jedynej?). Takie przykłady można mnożyć bez końca…
  10. And the last, but not the least: słynny, występujący w wielu prospektach Kościół św.Macieja…szukam w hagrografiach – brak takiego. Może któryś papież wspomniał w encyklice o jego cudach? Cisza… Król Maciej Korwin miał co prawda dwie żony, co czyni go z marszu męczennikiem, ale żeby zaraz świętym…? 🙂

A wy drogie koleżanki i koledzy po fachu, macie jakieś swoje „ulubione” błędy programowe? 😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *