BLOG

Dom Orczych (Orczy-ház), czyli żydowskie miasto w XIX-wiecznym Peszcie.

Gdzie w XIX-wiecznym Budapeszcie duże pieniądze najczęściej zmieniały właścicieli?

Jeżeli ktoś myśli, że życie XIX-wiecznej dzielnicy żydowskiej w Peszcie toczyło się przy jednej z dzisiejszych synagog, to jest w błędzie. Prawdziwie bijącym sercem miasta były mury nieistniejącego już domu Orczych. W największym budynku cywilnym miasta mieszkano, prowadzono interesy, korzystano z rytualnych łaźni i plotkowano o tym, „co w trawie piszczy”. To był inny świat, świat już zapomniany. Ale po kolei(uwaga, długi tekst!).

Tereny znajdujące się dzisiaj pomiędzy ulicą Király a ulicą Dob znajdowały się poza murami miasta. To tam osiedlili się żydzi, którzy w mocy prawa nie mieli wstępu do śródmieścia Pesztu. Jeszcze w drugiej połowie XVIII wieku było tu mnóstwo zieleni a parterowa i rzadka zabudowa dawała możliwość uprawiania roli lub przydomowych ogródków. Stąd też w dzisiejszej dzielnicy sporo ulic nawiązująch do ogrodnictwa (ul.Ogrodnicza, ul.Akacjowa, ul.Orzechowa).

Wszystko zmieniło się gdy wytyczono Ország út – aleję, znaną dzisiaj jako Károly krt. W jej okolicy zaczęły powstawać liczne kamienice czynszowe dla przybywających tu żydowskich, macedońskich i greckich kupców. Ciężar głównej drogi handlowej przejęła ulica Király. W 1756 roku zburzono znajdujący się tam zajazd „Pod angielskim królem”(stąd nazwa ulicy) a działkę kupiła wdowa po baronie Józefie Orczym, budując tam największy budynek mieszkalny w okolicy. Zbiegło się to z wydanym przez Józefa II rozporządzeniem umożliwiającym ludności żydowskiej osiedlanie się w Peszcie (ale tylko w mieście cywilnym, bez dostępu za mury tzw.miasta królewskiego). Rodzina Orczych szybko podjęła decyzję, że najlepiej zarobi się na wynajmie mieszkań przybywających tu ze Starej Budy żydów. Potem poszło już z górki. Dzielnica żydowska oficjalnie zaczęła istnieć. W 1817 roku zamieszkiwało ją 237 rodzin, w 1833 – 1400, co dawało ludność wielkości około 6 tysięcy osób.

Kamienica Orczych stała się centrum tego mikro-świata (nazywana była potocznie „Judenhof”), na początku XIX wieku zamieszkiwało ją (lub jej okolice) 80% ludności dzielnicy. Zajmowała dużą część kwartału i ciągnęła się od ulicy Király, do okolic ulicy Dob. W budynku znajdowało się 48 mieszkań ze 140 pokojami oraz 37 sklepów z magazynami. Do tego w istnym labiryncie pełnym podwórek i wewnętrznych dziedzińców znalazło się miejsce dla szkoły rabinów, dwóch mykw, dwóch bożnic (ortodoksyjna i neologiczna – każda na około 450 miejsc), koszernych restauracji, rzeźników, handlarzy, lekarzy i prawników. Istne miasto w mieście! Piwnice pełne były beczek z winami, na podwórkach zalegały towary zwożone z całego kraju, gwar stawał się chwilami nieznośny, ale każdy, kto odwiedzał to miejsce, wiedział, że da radę tu wszystko załatwić (a jak nie tu, to w niedalekim Judenplatz – dzisiejszym placu Elżbiety). W roku 1829 okazało się, że ściany niemalże pękają w szwach i budynek trzeba powiększyć o piętro. Uzyskano wówczas miejsce na 98 dodatkowych mieszkań! W międzyczasie wybudowano Wielką synagogę przy ulicy Dohány więc piękną klasycystyczny dom modlitwy zaprojektowany przez Lőrinca Zofahla zamieniono na magazyny.

A nyomda, egy kelmefestõ, fodrász, posztókereskedõ üzletei és raktára

Dwa miejsca domu Orczych uznawano za kultowe: kawiarnia Orczych (miejsce na wysokości dzisiejszego Károly krt 17) i zajazd Wassermana. Koszerna kawiarnio-cukiernia działała od 1795 do 1936 roku stając się najdłużej działającą w mieście. W świadomości przybywających tu z całej Europy kupców stała się środkowo-europejskim centrum handlu zbożem, to w niej nawiązywano najcenniejsze kontakty handlowe (jak wspominał Móricz Zsigmond, „miliardy zmianiały tu właścicieli”). Nad kawiarnią mieszkał Józef Kiss, współzałożyciel czasopisma Hét, które zanim pojawił się Nyugat było najpoczytniejszym pismem literackim stolicy. W zajeździe natomiast potrafiono zadbać o klienta. Do miejskich legend należy opowieść o kucharce, która wstawała o 3 w nocy, aby na śniadanie móc już serwować świeżo przyrządzone mięsa. Na pierwszym piętrze otwarto salę balową, która nie jedną zakrapiany wieczór widziała. Dość powiedzieć, że jej głównymi klientami byli żołnierze z pobliskich koszar Karola.

Orczy ház pojawia się we wspomnieniach wielu pisarzy i polityków, którzy przybywając do miasta swoje pierwsze kroki robili właśnie do tych „cywilnych koszar” („Gdy przyjeżdżasz do miasta z prowincji, żeby poznać jego klimat skieruj się najpierw do domu Orczych”; „To był nasz pałac, było tu wszystko co potrzebne do życia, mogliśmy z domu nie wychodzić przez wiele dni”).  Największy budynek mieszkalny w Peszcie przynosił duże dochody rodzinie fundatorów. Co godzinę wzbogacała się ona o jednego złotego forinta(znanego także pod nazwą forint kremnicki). Część osób kojarzy dzisiaj nazwisko Orczy z ufundowanym przez nich parkiem (Orczy-kert) w północnej części dzielnicy.

Budynek zburzono w 1936 roku. Nadchodziły inne, nieciekawe dla miejscowej ludności czasy. Na jego miejscu wybudowano charakterystyczny kompleks Madácha. I dzisiaj już niewielu pamięta o legendzie domu Orczych, miejscu, gdzie powstawały i upadały fortuny żydowskich handlarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *