BLOG

Kincsem – historia najbardziej znanego konia w dziejach Węgier

Hrabia Blaskovich był człowiekiem majętnym, ale jednocześnie skąpym. Potrafił liczyć i doskonale zdawał sobie sprawę, że nie utrzyma wszystkich znajdujących się w stajni koni. Postanowił wystawić 6 swoich klaczy na aukcji organizowanej w swoim dworku. W upalne popołudnie przybyło niewielu potencjalnych kupców. Nie wszyscy też byli zainteresowani kupnem, część z nich chciała tylko pokazać się w odpowiednim towarzystwie. Cudem dobito targu. Jednak nie wszystkie konie zostały sprzedane. Baron Orczy oraz hrabia Lónyai uważali, że imię Kincsem („Mój skarb”) ma tuszować jej wady, dlatego nie zdecydowali się na transakcję. Transakcję, która zmieniła historię wyścigów konnych. Był rok 1875.

Kincsem przyszła na świat w stajni Ernő Blaskovicha w Tapiószentmárton (inna, mniej prawdopodobna wersja podaje miejscowość Kisbér). Była kasztanową klaczą pełnej krwi angielskiej (które potocznie nazywa się folblutami). Jej ojciec, Cambuscan, przybył na Węgry z Anglii w roku 1871. Blaskovich był jednym z najbardziej znanych oraz poważanych w kraju hodowców koni. Podążając za ówczesną europejską modą i dostosowując się do anglofilskiego nurtu, który był też bliski Széchenyiemu, starał się on wespół z „największym z Węgrów” o zorganizowanie na Węgrzech zawodów z prawdziwego zdarzenia, które dorównywałyby tym wiedeńskim lub londyńskim. Czynili też wspólne starania na rzecz budowy toru wyścigowego. Ostatecznie dopięli swego, a przed dzisiejszym „lovasparkiem” stoi dzisiaj pomnik bohaterki naszej historii.

Sam hrabia był znany ze swojego zamiłowania do kobiet, ale także do szybkiej jazdy konno. Swego czasu powstało nawet powiedzenie „pędzić jak Blaskovich”. Stało się tak prawdopodobnie po brawurowej jeździe z arcyksięciem Stefanem Wiktorem Habsburgiem. Jeźdźcy pokonali drogę, którą zwykle jechało się 3 godziny, w czasie o połowę krótszym.

Po nieudanej sprzedaży klaczy, Blaskovich postanowił zrobić z niej konia wyścigowego. Wiedział jednocześnie, że tylko odpowiedni trener wykrzesa z niej championa. Wybór mógł być tylko jeden. Zatrudnił Roberta Hespa, który trenował Kincsem do końca jej dni, a krótko po swoim osiedleniu się na Węgrzech porozumiewał się już biegle po węgiersku. Nie była to jego pierwsza wizyta na Węgrzech, bowiem po wojnie trzydziestoletniej przebywał przez pewien okres w majątku Eszterházych. Kiedy kilka lat później trenowana przez niego klacz Patkó wygrała w Peszcie bieg z przeszkodami, postanowił porzucić dotychczasowe zajęcia (był m.in. myśliwym) i zająć się już tylko treningiem. Zasłynął tym, że porzucił tradycyjne angielskie metody szkoleniowe i dostosowywał trening indywidualnie do każdego konia. U Kincsem to podziałało. W Hespie znalazła nie tylko wybitnego trenera, ale też przyjaciela. Dzięki jego metodom nie zdarzyło jej się ani razu zachorować w trakcie swojej kariery. Cały czas pozostawała w gotowości startowej, mogąc wystartować w każdej z gonitw, do której ją zgłoszono.

Karierę na torach rozpoczęła w wieku 2 lat. 21 lipca 1876 roku wygrała pierwszą gonitwę Erstes Criterium zu Berlin na hipodromie w Hoppegarten. Choć 2 lata to wiek, kiedy konie dopiero przygotowywane są do biegów, ona od razu wskoczyła na wyższy poziom. Cechowało ją żelazne zdrowie i stalowe nerwy, tak potrzebne w tej dyscyplinie. Od tego momentu rozpoczęła się seria zwycięstw, która trwała cztery lata. Sam Blaskovich nie należał do międzynarodowych klubów jeździeckich, dlatego Kincsem pojawiała się za granicą pod szyldem przyjaciela rodziny, hrabiego Sztáraya.  Zwyciężała w wyścigach w Hanowerze, Hamburgu, Frankfurcie nad Menem, Baden-Baden, Budapeszcie i Wiedniu. W wieku trzech lat zaczęła startować w wyścigach klasycznych: tutaj również odprawiała konkurencję z kwitkiem. Wygrała wszystkie 17 gonitw, w których startowała w ciągu drugiego roku. W kolejnych latach wygrywała 15 i 12 wyścigów rocznie. Kiedy przyszło startować w Londynie, klacz udała się na wyspy już dwa miesiące przed wyścigiem. Podróżowała koleją i musiała dobrze poznać tor. Zwyciężyła bezapelacyjnie, odprawiając z kwitkiem wszystkich brytyjskich czempionów, którzy startowali w biegu. Po nim zaś zaoferowano hrabiemu 10 000 funtów za klacz. Oczywiście Blaskovich wiedząc jaki skarb ma u boku, odmówił.  Najbliżej utraty zwycięstwa miała Kincsem na zawodach w Baden-Baden. Tam przybyła na metę łeb w łeb z faworytem gospodarzy, Prince Giles The First. Sędziowie nie byli w stanie orzec jednogłośnego triumfatora, dlatego też zarządzono wynik remisowy. Nie chciał się na to zgodzić węgierski hrabia, wykorzystał prawo do wnioskowania o ponowny bieg. Bieg oczywiście bez najmniejszego wysiłku wygrała Kincsem.

Nie mniej fascynującym zwierzęciem od Kincsem był jej najukochańszy towarzysz, biało-czerwony kot, który zamieszkiwał z nią w stajni. Klacz tak bardzo czuła się z nim związana, że bez niego nie ruszała się w żadną podróż. Sprawiło to sporo problemów w Bolonii, gdzie kot uciekł z pokładu statku, który nie mógł ruszyć, dopóki nie odnaleziono pupila. Jak każda gwiazda, miała również swoje maniery. Była bardzo wrażliwa na jakość pitej wody. W Baden-Baden przed jednym z wyścigów trwały poszukiwania odpowiedniego źródła, gdyż Kincsem od ponad doby nie była w stanie wypić ani łyku podawanych jej płynów. Udało się to dopiero po znalezieniu głębokiej studni kilka kilometrów od stajni, dzięki czemu Kincsem mogła otrzymać wodę krystalicznie czystą. Kincsem uwielbiała, kiedy trener ozdabiał jej uzdy pękiem kwiatów. Czekała na to po każdym wyścigu i było to dla niej najlepszą nagrodą.

Co ciekawe, w okresie królowania Kincsem na europejskich torach, przestano przyjmować zakłady na zwycięzców wyścigów. Stało się tak na prośbę wielu widzów, którzy nie widzieli w takim obstawianiu większego sensu. Była to jedyna sytuacja w historii, kiedy większe emocje budziło pytanie, kto zajmie miejsce drugie. Najłatwiejsze zwycięstwo odniosła w 1878 roku w Budapeszcie, kiedy to wszyscy rywale wycofali się z wyścigu, a ona przebyła tor bez pośpiechu, wygrywając 1625 ówczesnych forintów.

Licznik triumfów na 14 najbardziej prestiżowych torach wyścigowych zatrzymał się na liczbie 54 zwycięstw na 54 starty (więc 100-procentowa skuteczność!) i do dzisiejszego dnia nie został pobity przez żadnego konia na świecie (australijski ogier Black Caviar nie zbliżył się w 2006 roku nawet w połowie do wyników Kincsem, osiągając 25 zwycięstw, co jest dotychczas drugim wynikiem w historii). Na zachodzie Europy okrzyknięto ją „Węgierskim Cudem”(Hungarian Wonder). Choć nosiła imię Kincsem (ʻmój skarbʼ), stała się dumą i dobrem narodowym wszystkich mieszkańców Węgier.

Jej kariera zawodnicza skończyła się w 1879 roku. Żyła jeszcze 8 lat, kończąc żywot czempiona 17 marca 1887 roku, w dniu swoich trzynastych urodzin. Róbert Hesp przeżył swoją zawodniczkę o zaledwie 39 dni, umierając 25 kwietnia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *