BLOG

Koniec sezonu – czas na podsumowania!

W rozmowach z koleżankami i kolegami z branży pojawiają się różne opinie na temat minionego sezonu. Dla mnie rok 2016 był dobry, bowiem udało się odwiedzić kolejną destynację, która stanie się chyba jedną z moich ulubionych: Gruzję.

Pierwsze przygotowania do 2017 roku już zostały poczynione, w kalendarzu część terminów zakreślona, spływają kolejne zapytania. Czas na małe podsumowanie poroku, zanim nie wpadnę w wir kolejnego sezonu.

Poniżej znajdziecie subiektywne podsumowanie mojego roku w turystyce:)

  • 34200 przebytych kilometrów (do tej pory w trakcie 8 lat pilotażu:  159600 km)
  • 21 wyjazdów (do tej pory w trakcie 8 lat pilotażu: 114 a więc w tym roku pękła setka)
  • Największe branżowe rozczarowanie : Targi Turystyki w Warszawie – wiele krzyku, mało konkretów
  • Najsympatyczniejsze branżowe spotkanie: szkolenie biura Gold Tour na Górze św. Anny – niesamowici ludzie i mnóstwo nowych kontaktów!
  • Najdziwniejsze zlecenie: prelekcja na temat węgierskiej kuchni w krakowskim Muzeum Narodowym
  • Najpiękniejsze widoki: zdecydowanie gruzińska Droga Wojenna!
  • Niebezpieczny moment, którego się nie spodziewałem: pacyfikacja turystki z mojej grupy i kłótnie z ochroną w Synagodze Wielkiej – ponad 70-letnia kobieta oddając scyzoryk ochroniarzowi trzymała go w nieodpowiedni sposób (!)

A jaki ten rok był dla węgierskiej turystyki? O tym przeczytacie w jednym z kolejnych postów!

 

Polskie obrazy w Műcsarnok

783083a99bc9aa5af503e17fded6d82c

Dzisiaj będzie krótko: dla tych, którzy odwiedzili wystawę Złoty Wiek Malarstwa Węgierskiego w krakowskim Muzeum Narodowym i chcieliby jeszcze bardziej poszerzyć horyzonty, stworzono wystawę w budapeszteńskim Műcsarnok (Hala Wystaw Artystycznych – jak ja nie lubię tej dziwnej nazwy).

Muzeum świętuje 120-lecie powstania. Z tej okazji otwarto ekspozycję Pierwszy złoty wiek  przedstawiającą tytułowy złoty wiek nie tylko malarstwa węgierskiego, ale także krajów będących kiedyś częścią Monarchii Austro-Węgierskiej: Austrii, Polski, Rumunii czy Chorwacji. Trzeba przyznać, że Polskę reprezentują płótna z najwyższej półki: można obejrzeć chociażby „Planty o świcie” Wyspiańskiego czy „Rejtana” Matejki. Poza tym obecni są: Teodor Axentowicz, Julian Fałat, Antoni Jezierski, Jacek Malczewski, Józef Mehoffer, Witold Wojtkiewicz i Wojciech Weiss.  Ich prace wiszą obok obrazów takich sław Środkowo-Wschodniej Europy jak chociażby Frantisek Kupka, Károly Lotz, Alfons Mucha  i inni.  Otwarcie wystawy przypadło na datę symboliczną, choć trochę nie pasującą: 21 listopada, setną rocznicę śmierci Franciszka Józefa, który raczej nie pałał miłością do narodów żyjących pod jego berłem 🙂

Polskie obrazy wypożyczono z  Muzeum Narodowego (Kraków i Warszawa) oraz z Zamku Królewskiego w Warszawie.

Ps: Co ciekawe, w opisie wystawy Węgrzy nazywają Matejkę polskim Munkácsym. My natomiast często określamy Munkácsego  polskim Matejką. To jak to jest w końcu ? 🙂

Wystawa będzie dostępna do 12 marca 2017 roku, bilet wstępu kosztuje 2200 HUF.

20161121_aranykor_mucsarnok_webre_02

 

 

 

Przebudowa Góry Gellérta w Budapeszcie. Co nas czeka za kilka lat?

Centrum Lechnera ogłosiło w połowie listopada wyniki konkursu na przebudowę i rewitalizację Cytadeli na Wzgórzu Gellérta (pisałem o tym pod koniec wpisu tutaj). Korzystając z zimowej, posezonowej aury, znalazłem w końcu czas, aby bliżej przyjrzeć się wygranym projektom i powiem szczerze… jestem miło zaskoczony. Patrząc na to, jak stolica Węgier podchodzi do różnego rodzaju remontów i rekonstrukcji, wiedziałem, że będzie to coś wielkiego – w końcu Gellérthegy to jeden z najważniejszych punktów na mapie turystycznej Budapesztu, a wjazd na nią i podziwianie panoramy miasta to „must have” każdej wycieczki. Bałem się, że Węgrzy przesadzą z propozycjami i zaproponują architektoniczny kicz. Na szczęście się myliłem.

Cytadela zamknięta była dla zwiedzających od kilku lat, bowiem fatalny stan budynku uniemożliwiał dalsze jego użytkowanie (choć słyszałem również, że spowodowane to było prawno-własnościowymi zawirowaniami). Byłem chyba jednym z ostatnich klientów tamtejszej restauracji, kiedy to w trakcie kolacji z grupą puściło pokrycie dachu i deszcz wlewał nam się centralnie do talerzy z gulaszem 🙂

Na konkurs wpłynęło aż 68 prac (dla porównania przebudowa ogrodów Muzeum Narodowego zainteresowała jedynie 12 biur architektonicznych). I jest to zrozumiałe – Cytadela i okolice to wdzięczy temat, można puścić wodze fantazji i zaprojektować coś naprawdę fajnego! Nagrodzono 14 prac, co było jednoznaczne z zakupem praw do wykorzystania ich w przyszłości.  Co ciekawe, niektóre projekty przewidują przebudowę nie tylko samej Cytadeli, ale też okolic wzgórza włącznie ze stworzeniem podziemnej trasy dla zwiedzających. Dla pilotów jest to o tyle ważne, że być może nie będzie trzeba wjeżdżać na wzgórze autobusem, co w sezonie zawsze powodowało komplikacje.  Wstępne plany przewidują stworzenie w Cytadeli muzeum walk wolnościowych 1848-49 (Wiosna Ludów) lub muzeum pokazujących historię Habsburgów na Węgrzech (według mnie pomysł o wiele ciekawszy i bardziej interesujący dla turystów – mało jednak możliwy do zrealizowania przy obecnej politycznej aurze nastawionej na podkreślaniu węgierskiej historii). Inne pomysły przewidują:
–  stworzenie „zielonego mostu” łączącego górę z dzielnicą Tabán
– powstanie w Cytadeli hotelu
– powstanie kolejki linowej na górę lub kolejki podziemnej kursującej pod wzgórzem
– budowę kąpieliska termalnego w Cytadeli
– ścieżek spacerowych, tartanu do biegania oraz siłowni na świeżym powietrzu.

Wyniki konkursu oraz projekty/grafiki poszczególnych biur architektonicznych dostępne są tutaj.  Poniżej natomiast znajdziecie kilkanaście grafik, stanowiących przekrój nagrodzonych pomysłów. Można spokojnie przyjąć, że część z nich z pewnością zostanie wykorzystana. Dla mnie najważniejsze jest, aby zachowano parking dla autobusów 🙂 Jedno jest pewne:  śpieszcie się zobaczyć panoramę Budapesztu, bowiem nie wiadomo kiedy i na ile zamkną okolice Cytadeli!

 

boda5

39_773530_06

citadella-4

boda4

48_884668_01

48_884668_06

38_765066_14

05_179434_06

05_179434_11

14_296111_07

 

Budapeszt 2017 – część 1. Muzeum Transportu w Budapeszcie – nowe logo, nowy budynek, nowe otwarcie!

Muzea już dawno przestały kojarzyć się z długimi korytarzami pokrytymi gumolitem po których chodzi się w  za dużych kapciach. Zamierza o tym przypomnieć budapeszteńskie Muzeum Transportu (Közlekedési Múzeum).  Jest to jedno z najstarszych muzeów, bowiem zostało otwarte już w 1896 roku, na wielkie obchody millenijne. Budynek będący jednym z pawilonów wystawy był perełką architektoniczną i cieszył oko aż do roku 1944 kiedy to w wyniku bombardowań został poważnie uszkodzony.

anno2

W 1966 roku bramy muzeum ponownie zostały otwarte dla zwiedzających. Niestety nowoczesna wówczas w formie bryła budowli w niczym nie przypominała pięknie zdobionego, monumentalnego gmachu:

kozelked-1

Wszystko ma się zmienić już za rok. W ramach projektu Liget (projekt rozbudowy Lasku Miejskiego o kilka instytucji i muzeów – o projekcie jeszcze napiszę) Muzeum Transportu ma powrócić do swojego pierwotnego kształtu. Prace już trwają, po starym budynku nie pozostały nawet fundamenty:

15380617_1296643720379400_5160749089307844568_n

Równolegle do przebudowy została przeprowadzony rebranding i ofensywa marketingowa. Muszę przyznać, że nowe logo robi niesamowite wrażenie. Nowoczesne i proste w wyrazie ma przypominać zarówno tory kolejowe jak i – a może przede wszystkim – przeguby nieśmiertelnego Ikarusa, symbolu węgierskiej komunikacji.

14729210_1248966758480430_3213784558583842018_n 14567487_1248966345147138_6824220172514666816_o

Nie mogę doczekać się zwiedzania wystawy. Praktycznie codziennie facebookowy profil muzeum wrzuca kolejne zdjęcia eksponatów, które właśnie poddawane są renowacji i w niedługim czasie będą dostępne. A będzie na co popatrzeć! 🙂 Spójrzcie tylko na wizualizacje:

14606328_1248962045147568_822444881370460350_n
20150409kozlekedes-muzeum
14702351_1248962035147569_8822501535978731978_n
14702373_1248962198480886_3682367270290589894_n
14718707_1248962098480896_4883509855857300637_n

Strona internetowa muzeum
Fanpage muzeum na facebook

Posezonowy odpoczynek? A co to takiego? :)

Wiele osób pyta mnie, czy w moich żyłach płynie już papryka/tokaj  zamiast krwi. Nie wiedzą oni, jak blisko są prawdy… Dla mnie, hungarysty, Węgry są wciąż nieprzeniknioną zagadką, mimo że zajmuję się nimi już tyle lat. W sezonie więcej czasu niż w Polsce spędzam w podróży, z czego 80% właśnie w kraju papryki i wina. A poza sezonem? Grubo pomyli się ten, co pomyśli że odpoczywam. W jesiennych i zimowych miesiącach w końcu mam czas na udział w wydarzeniach związanych z rynkiem turystyki czy Węgrami, których w naszym kraju nie brakuje.

Listopad obfitował w tego typu imprezy, najważniejsze jednak dla mnie, pilota, były trzy z nich. Pierwszą to  spotkanie organizowane przez  Narodowe Przedstawicielstwo Turystyki Węgierskiej. W przepięknych salach hotelu Mercury w Krakowie spotkali się ludzie związani z branżą turystyczną, którzy w jakikolwiek sposób mieli do czynienia z Węgrami. Poznałem wielu przedstawicieli węgierskich firm związanych z turystyką, polskich biur podróży, pilotów, dziennikarzy, ale najmilej czas spędziłem na rozmowach z dyrektorką NPTW, panią Bożeną Hirling. Tym, czego się dowiedziałem, wkrótce podzielę się na blogu w osobnym poście.

krakow-premium-nap20161122_174001

20161122_155901

Drugą ważną imprezą były coroczne Targi Turystyczne w Warszawie. Niestety, czułem niedosyt w związku z niedostateczną ilością kontrahentów czy biur podróży oferujących pobyt na Węgrzech. Za to utwierdziłem się w przekonaniu, że kierunek, w którym czuję się coraz mocniejszy (czyli Rumunia) był trafnym wyborem. To kraj zupełnie niedoceniany, ale odkrywany powoli przez biura podróży i ich klientów. Ma ogromny potencjał i wkrótce może stać się jednym z najbardziej pożądanych celów europejskich wypraw. Szkoda, że stanowisko Rumunii – choć licznie reprezentowane przez miejscowych touroperatorów – bardziej przyciągało występami folklorystycznymi niż folderami, mapami i informacją na temat atrakcji turystycznych.

targi_karolina-rokita

20161124_115621

Trzecim wydarzeniem była moja prelekcja o kuchni węgierskiej. Miałem okazję przygotować ją dla Muzeum Narodowego w Krakowie. Sam nie wiem czemu byłem zaskoczony, jak wielu gości pojawiło się, aby wysłuchać moich opowieści i anegdot o tym, co Madziarzy zwykli stawiać na stole – przecież Węgry są ulubionym narodem Polaków. Wykład był dla mnie dużym wyzwaniem, bo najczęściej przemawiam do grup podczas pilotowania imprez – ale podobno sprostałem zadaniu, czemu świadczą bardzo liczne podziękowania i dowody sympatii okazane mi po prelekcji. Poczułem się prawie jak wykładowca akademicki 🙂

20161126_161450

Już zacieram ręce na samą myśl o nowym roku – jak pamiętamy, nadal będzie to Rok Kultury Węgierskiej. Sam nie wiem, czy śmiać się czy płakać: sezon dla pilota zaczyna się wiosną, a właśnie wtedy czeka nas najwięcej wydarzeń związanych z literaturą, muzyką czy kinem kraju naszych bratanków…