Przebudowa Góry Gellérta w Budapeszcie. Co nas czeka za kilka lat?

Centrum Lechnera ogłosiło w połowie listopada wyniki konkursu na przebudowę i rewitalizację Cytadeli na Wzgórzu Gellérta (pisałem o tym pod koniec wpisu tutaj). Korzystając z zimowej, posezonowej aury, znalazłem w końcu czas, aby bliżej przyjrzeć się wygranym projektom i powiem szczerze… jestem miło zaskoczony. Patrząc na to, jak stolica Węgier podchodzi do różnego rodzaju remontów i rekonstrukcji, wiedziałem, że będzie to coś wielkiego – w końcu Gellérthegy to jeden z najważniejszych punktów na mapie turystycznej Budapesztu, a wjazd na nią i podziwianie panoramy miasta to „must have” każdej wycieczki. Bałem się, że Węgrzy przesadzą z propozycjami i zaproponują architektoniczny kicz. Na szczęście się myliłem.

Cytadela zamknięta była dla zwiedzających od kilku lat, bowiem fatalny stan budynku uniemożliwiał dalsze jego użytkowanie (choć słyszałem również, że spowodowane to było prawno-własnościowymi zawirowaniami). Byłem chyba jednym z ostatnich klientów tamtejszej restauracji, kiedy to w trakcie kolacji z grupą puściło pokrycie dachu i deszcz wlewał nam się centralnie do talerzy z gulaszem 🙂

Na konkurs wpłynęło aż 68 prac (dla porównania przebudowa ogrodów Muzeum Narodowego zainteresowała jedynie 12 biur architektonicznych). I jest to zrozumiałe – Cytadela i okolice to wdzięczy temat, można puścić wodze fantazji i zaprojektować coś naprawdę fajnego! Nagrodzono 14 prac, co było jednoznaczne z zakupem praw do wykorzystania ich w przyszłości.  Co ciekawe, niektóre projekty przewidują przebudowę nie tylko samej Cytadeli, ale też okolic wzgórza włącznie ze stworzeniem podziemnej trasy dla zwiedzających. Dla pilotów jest to o tyle ważne, że być może nie będzie trzeba wjeżdżać na wzgórze autobusem, co w sezonie zawsze powodowało komplikacje.  Wstępne plany przewidują stworzenie w Cytadeli muzeum walk wolnościowych 1848-49 (Wiosna Ludów) lub muzeum pokazujących historię Habsburgów na Węgrzech (według mnie pomysł o wiele ciekawszy i bardziej interesujący dla turystów – mało jednak możliwy do zrealizowania przy obecnej politycznej aurze nastawionej na podkreślaniu węgierskiej historii). Inne pomysły przewidują:
–  stworzenie „zielonego mostu” łączącego górę z dzielnicą Tabán
– powstanie w Cytadeli hotelu
– powstanie kolejki linowej na górę lub kolejki podziemnej kursującej pod wzgórzem
– budowę kąpieliska termalnego w Cytadeli
– ścieżek spacerowych, tartanu do biegania oraz siłowni na świeżym powietrzu.

Wyniki konkursu oraz projekty/grafiki poszczególnych biur architektonicznych dostępne są tutaj.  Poniżej natomiast znajdziecie kilkanaście grafik, stanowiących przekrój nagrodzonych pomysłów. Można spokojnie przyjąć, że część z nich z pewnością zostanie wykorzystana. Dla mnie najważniejsze jest, aby zachowano parking dla autobusów 🙂 Jedno jest pewne:  śpieszcie się zobaczyć panoramę Budapesztu, bowiem nie wiadomo kiedy i na ile zamkną okolice Cytadeli!

 

boda5

39_773530_06

citadella-4

boda4

48_884668_01

48_884668_06

38_765066_14

05_179434_06

05_179434_11

14_296111_07

 

Przebudowa Wzgórza Zamkowego w Budapeszcie – zmiany w ruchu turystycznym?

Ostatniego dnia września oficjalnie przedstawiono plany zagospodarowania przestrzennego zachodniej części Wzgórza Zamkowego. Przebudowa będzie trwała kilka lat i zostanie wykonana w ramach Narodowego Programu Hauszmanna. To świetna wiadomość, ponieważ po kilku renowacjach w innych miejscach budapeszteńskiej starówki  (dawny ratusz Budy, Kościół Macieja czy budynek dawnego Ministerstwa Obrony) okolice Pałacu Królewskiego wołały o pomstę do nieba i zamiast stać się wizytówką miasta, coraz częściej stawały się z rzadka odwiedzanym miejscem. Większe tłumy zawsze spotykane były w okolicach Placu Trójcy Świętej.

lovarda1

 

lovarda3

 

Na początek trochę historii: rozrzeszająca się w kierunku Tabánu południowo-zachodnia część Wzgórza  na początku XX wieku została przebudowana celem nadania jej bardziej reprezentatywnego charakteru. W roku 1899 zbudowano słynny budynek Lovardy (tymi nazwami określano szkoły jeździectwa lub – jak w tym przypadku – stajnie królewskie). To przed niego trafił słynny dziś pomnik Czikosza. Pomnik, który jako jedyny ocalał z wojennej zawieruchy. Dziesięć lat później na obrzeżach dziedzińca Hunyadiego dobudowano budynek Głównej Straży Zamkowej. Te dwa miejsca łączyły tzw.schody Stöckla oraz rampa dla koni. Obydwa budynki zostały doszczętnie zburzone w czasie nalotów mających miejsce pod koniec II wojny światowej. Nie odbudowano ich, gdyż w socjalistycznej stolicy priorytet miały rekonstrukcje pozostałości średniowiecznych a nie przedwojennych, monarszych budowli.

Budapest, 2015. szeptember 30. A beruházást tervezõ Közti Zrt. által 2015. szeptember 30-án közreadott rekonstrukciós látványterven a budavári Csikós-udvar és környezete látható. A lovardát korábbi helyén építik vissza Hauszmann Alajos tervei alapján, eredeti funkcióin túl az épület rendezvénytérként is mûködik majd, így többek között bálokat, mûvészeti vásárokat is befogadhat. A lovas programok kiszolgálására 16 ló tartásához megfelelõ istállót alakítanak ki a várfal alatti földrézsûbe rejtetten, a Csikós-udvarból pedig a szintén újraépítendõ Stöckl-lépcsõ és fal melletti rámpa biztosítja a feljutást. MTI Fotó: Közti Zrt.

Na szczęście ma się to zmienić. Trwający parę lat remont ma na nowo przywrócić blask tej części wzgórza. W budynkach odbywać się będą wystawy sztuki czy bale, będą one także wynajmowane na różnego rodzaju eventy i konferencje. Budynek Lovardy ma służyć w dalszym ciągu koniom. Z uwagi na różne uroczystości będzie tam możliwość utrzymania 16 sztuk tych zwierząt i wykorzystywania ich przy uroczystościach państwowych.

A jak to wpłynie na turystykę w tym miejscu? Co czeka pilotów i przewodników? Po pierwsze trzeba nastawić się na całkowicie wyłączenie z ruchu turystycznego tzw. pałacowej części wzgórza. Prawdopodobnie zostanie zamknięta część od bramy Hunyadiego (z krukiem) na linii do kolejki Sikló.

Zapowiadane są także komplikacje w komunikacji autobusowej. Już w tym roku przecież zmieniono całkowicie zasady komunikacji autobusów turystycznych z hotelem Hilton. Prawdopodobnie – choć to jeszcze niepotwierdzone informacje – na południowej części Wzgórza, między Biblioteką Narodową a pomnikiem György Dózsy zostanie zbudowany parking na kilkadziesiąt autobusów, który odciąży znajdujące się na podgórzu ulice. Jak będzie –zobaczymy. Na pewno jednak przeprowadzka Viktora Orbána do dawnego Teatru Zamkowego oraz planowana przebudowa Pałacu utrudnią życie pilotom i przewodnikom przyprowadzającym grupy na Wzgórze Zamkowe.

 

lovarda5

Budapest, 2015. szeptember 30. A beruházást tervezõ Közti Zrt. által 2015. szeptember 30-án közreadott rekonstrukciós látványterven a budavári Csikós-udvar és környezete látható. A lovardát korábbi helyén építik vissza Hauszmann Alajos tervei alapján, eredeti funkcióin túl az épület rendezvénytérként is mûködik majd, így többek között bálokat, mûvészeti vásárokat is befogadhat. A lovas programok kiszolgálására 16 ló tartásához megfelelõ istállót alakítanak ki a várfal alatti földrézsûbe rejtetten, a Csikós-udvarból pedig a szintén újraépítendõ Stöckl-lépcsõ és fal melletti rámpa biztosítja a feljutást. MTI Fotó: Közti Zrt.

Niewinne podróże na Festiwalu Wina w Budapeszcie, czyli rozmowy przy winie :)

Jak każdy fanatyk Węgier nie mogłem sobie pozwolić na nieobecność w trakcie jednego z najsłynniejszych i najlepiej przygotowanych festiwali wina nad Dunajem. Spacerując pomiędzy budkami poszczególnych producentów, spotkałem Michała, który podobnie jak ja uwielbia węgierskie trunki. Swoje spostrzeżenia a także rekomendacje opisuje na blogu (niewinnepodroze.blogspot.hu). Musiałem więc wykorzystać okazję i  porozmawiać z nim o węgierskiej enoturystyce (turystyka winiarska, turystyka szlakami wina) oraz o samym festiwalu. Po spacerze i degustacji win z Mád usiedliśmy na chwilę, włączyłem dyktafon w komórce i voila!

bor

Waldek (Hungarian Events): Jako bloger, pasjonat i aktywny konsument węgierskiego rynku win, jak oceniasz tegoroczny Festiwal Wina który odbywa się na budańskim zamku w ten weekend?

Michał (niewinnepodroze.blogspot.hu):  Patrząc na całokształt, na te tłumy ludzi z pewnością widzimy, że festiwal spełnia swoją rolę i jest sukcesem komercyjnym. Rozejrzyj się, są tu całe rodziny, ludzie młodzi i starzy. Z drugiej strony miejsce wymusza pewną elitarność, dlatego też trudno powiedzieć, by był to festiwal dla każdego. Za sam wstęp każdy z nas musiał zapłacić ponad 40 złotych, plus degustacje. Ja w ciągu tego dnia wydałem już ponad 200 złotych, a nie spróbowałem nawet ułamka tego, na co miałem ochotę. Ale nie ma co narzekać. Warto przyjść wczesnym popołudniem, kiedy nie ma jeszcze tłumów – potem jest już ciężko dopchać się do budek najlepszych producentów.

Waldek:  Czy w tym roku pojawili się producenci, którzy szczególnie zaskoczyli wydając wyjątkowe wina?  Czy jest jakiś region, który jest w stanie wybić się ponad sławę Tokaju i Egeru?

Michał:  Tokaj jak zwykle zdominował festiwal i nie da się tego podważyć. Jego pozycja na polskim rynku wynika nie tylko z jakości win, ale przede wszystkim z sentymentu i historii. Poza tym to region, który znajduje się najbliżej polskiej granicy.  Z Podkarpacia czy Małopolski można tu dotrzeć już w 4 godziny.

Waldek:  Wiesz, myślę tu o polskich konsumentach i turystach zarazem. Czy jest opcja, że za kilka lat Polacy zaczną kojarzyć i inne regiony winiarskie Węgier?

Michał: Jeśli chodzi o inne regiony, które mają szanse zaistnieć – z pewnością da się zauważyć postęp w winach znad Balatonu oraz Villány. Jednak moim osobistym faworytem jest Nagy-Somló. Wina z tamtego regionu mają wszelkie predyspozycje do tego, by królować również na polskich stołach.

Waldek: Jak oceniasz infrastrukturę turystyczną regionów winiarskich? Dużo podróżujesz także po tych mniej znanych rejonach. Jak wiadomo daleko im do szlaków istniejących chociażby w Kalifornii, Burgundii czy Dolinie Renu, ale zauważam, że z każdym rokiem jest coraz lepiej. Dziś żeby skusić turystę nie wystarczy mieć taniego i dobrego wina. Ważne jest otoczenie, w którym degustujesz. Też masz takie wrażenie?

Michał:  Oczywiście. W końcu winiarze zauważyli, że bez wyjścia do klienta nie osiągnie się sukcesu, a enoturystyka staje się coraz bardziej popularna i dzięki temu dochodowa. Dobrym działaniem można też nazwać organizowane rokrocznie konkursy na najpiękniejszą winnicę roku – dotychczasowi zwycięzcy to już klasa światowa, przynajmniej jeśli chodzi o architekturę krajobrazu.

Waldek: Racja, tu mamy ulotkę piwnic Füleky i chwalą się na niej, że zostały uznane za najpiękniejszy budynek architektury przemysłowej roku 2011.

Ale wracając do winiarzy.W konkursie wygrywają producenci nie tylko z różnych regionów, ale posiadający też apelacje o całkowicie różnej powierzchni. Wiesz, takiego Tibora Gála albo Thummerera znają niemal wszyscy którzy choć trochę interesują się winami. Ale już np.mający 20 ha Mihály Figula to w Polsce anonimowa. Czy zdobycie co roku tytułu winiarza roku przekłada się jakkolwiek na sprzedaż czy sławę producentów?

Michał: Moim zdaniem tak. Zeszłoroczna zwyciężczyni, czyli pani Éva Digniszné Gál, była do tej pory dla mnie nieznaną producentką, a teraz widzę jej wina w wielu sieciówkach. Potrafiła się wybić z tak niedocenianego okręgu winiarskiego jak Kunság (pol.Kumania- W.K.), który jest znany raczej z kiepskiej jakości win stołowych królujących w lokalnych knajpach. Jest to świadectwo tego, że ciężką pracą można wiele osiągnąć.

Waldek: Dzięki za rozmowę. A teraz…idźmy się napić!

Michał: Zawsze! (śmiech)

A ja osobiście pozdrawiam Michała i zapraszam Was do odwiedzenia jego bloga niewinnepodroze.blogspot.hu oraz polubienia fanpage na facebooku: www.facebook.com/niewinnepodroze