Türbej Gül Baby – poturecka pamiątka w Budapeszcie

Dzisiaj zapraszam do odwiedzenia grobowca Gül Baby, derwisza nazywanego „ojcem róż”.

Tego rodzaju mauzolea nazywane są „türbe”. Ten w Budapeszcie, znajdujący się na – a jakże – wzgórzu róż, jest najbliżej położoną od Polski tego typu nekropolią. Powstał w XVI wieku i upamiętnia muzułmańskiego zakonnika, który w 1541 r. przybył do Budy wraz tureckimi wojskami okupacyjnymi. Zgodnie z legendą zmarł 2 września 1541 r. w czasie uroczystości dziękczynnych za zdobycie miasta. Ku jego czci zorganizowano uroczysty pogrzeb, w którym wziął udział sam sułtan Sulejman Wspaniały i, według legendy, dołączył nawet do niosących trumnę.

Miejsce to wielokrotnie odnawiano, czasami zupełnie zmieniając jego turecki charakter. Ostatnia restauracja miała miejsce kilka lat temu i już od nieco ponad roku podziwiać można to, co widzimy właśnie na zdjęciach 😊

Pierwsza Baszta – nowa atrakcja starówki Budańskiej

Komu brakuje średniowiecznych impresji w trakcie zwiedzania Wzgórza Zamkowego, musi odwiedzić nowe miejsce na mapie starówki – odrestaurowaną Basztę Siedmiogrodzką, zwaną Pierwszą Basztą (Első Bástya).

W trakcie spaceru po 140-metrowej kładce odkryć można średniowieczne mury miasta a także napawać się widokiem na Dunaj z zupełnie innej perspektywy! Jest to miejsce historyczne i ważne dla dziejów Węgier, bowiem to tu właśnie swoje kary więzienia odsiadywali między innymi Lajos Kossuth, Jókai Mór czy Lajos Batthyany.

Obecnie teren ten w zamyśle przeznaczony ma być na różnego rodzaju imprezy kulturalne, wystawy, koncerty.

Zapraszam do współpracy, ruszmy wspólnie na mury!

Kolejka na Górę Gellerta? Tak jest!

Góra Gellerta bez możliwości wjechania autobusem turystycznym? Za cztery lata jest to możliwe.

Węgrzy przygotowują się na powstanie atrakcji, która w planach pojawia się od prawie stu lat. Kto wjeżdżał na Górę Gellerta samochodem lub autobusem ten wie, że parkowanie tam należy do jednych z najbardziej stresogennych sytuacji w trakcie pobytu w Budapeszcie.

Przed tygodniem na posiedzeniu rządu zatwierdzono budżet i terminy wykonania projektu kolejnej nowości na mapie Budapesztu. Cała koncepcja wraz z dokumentacją ma powstać do końca czerwca 2021 roku, sama budowa zaś zakończyć ma się w roku 2024. W planach jest stworzenie kolejki zębatej (Sikló/furnicular), która łączyłaby punkty Döbrentei tér (tuż przy Rác Fürdő) na dole z Cytadelą na górze. W cytadeli ma powstać Muzeum Walk Wolnościowych 1848-49 zaś przy placu Döbrentei wielofunkcyjna przestrzeń z parkingiem autobusowym na 13 autokarów, toaletami i kasami.

Jakie wrażenia czekają na turystów którzy przejadą się nową atrakcją? Trasa będzie krótka, to około 300 metrów w linii prostej, które pokona się przez 2-3 minuty. Co ważne, w przeciwieństwie do budańskiego Sikló, tutaj poprowadzona będzie jedna nitka, więc zjeżdżający będą musieli poczekać aż wagoniki wjadą na górę. Pierwsza część trasy ma prowadzić przez krótki tunel pod aleją Hegyálja, czyli tą drogą, w której stoi się zawsze w ogromnych korkach. Ten podziemny odcinek zakończy się na wysokości ulicy Orom, gdzie droga będzie prowadzić już około 2 metry nad powierzchnią, na specjalnie wybudowanych szynach. Dwa wagoniki jednorazowo będą mogły pomieścić do 40 osób każdy. Tutaj powstaje pierwszy znak zapytania – skoro kolejka ma odciążyć ruch turystyczny autobusów na wzgórzu, to nie widzę szans, żeby wiele grup na raz mogło z niej skorzystać, gdyż jak wiadomo do jednego autobusu wchodzi nawet 55 osób. Rozumiem jednak argument odciążenia drogi prowadzącej na górny parking, w szczytowym sezonie dziennie przejeżdżało po niej prawie 250 autokarów co z pewnością było męczące dla mieszkańców i szkodliwe dla parkowego charakteru tego miejsca. Nie mówiąc już o problemach z samym parkowaniem. Niestety przepustowość kolejki według mnie spowoduje większe kolejki. Nie mówiąc już o tym, że furnicular będzie niestety płatny co podniesie koszty wycieczek.

Od planów do urzeczywistnienia oczywiście daleka droga, szczególnie, że trzeba jeszcze dopracować szczegóły finansowania projektu. Z jednej strony bierze się pod uwagę kredyty, ale w grę wchodzi też inwestycja prywatna, miliardera Józefa Kreinbachera, który znany jest nie tylko w przemyśle budowniczym, ale i winiarskim, posiadając jedne z cenniejszych parcel w Somló. Łączny koszt inwestycji to ponad 2,3 miliarda forintów (z czego 900 milionów ma kosztować samo muzeum!). Oczywiście plany zakładają bezproblemowe procedowanie całego procesu, co – jak przekonaliśmy się chociażby przy przebudowie Lasku Miejskiego czy Wzgórza Zamkowego – rzadko kiedy idzie z planowanym terminarzem. Dość powiedzieć, że widoczny na obrazku projekt wagonika pochodzi z wstępnego planu powstałego dla spółki Gellérthegyi Sikló Kft, która zaczęła rozmyślać nad tym projektem już 16 lat temu…

Tak więc czekamy. Po pierwsze na razie rozpisano plany powstania koncepcji i sposobu jej finansowania. Pieniądze mają także starczyć na uporządkowanie parku na Górze Gellérta. Gdyby udało się odpowiednio gospodarować środkami w planach jest także zbadanie możliwości połączenia dwóch wzgórz – Gellérta i Zamkowego kolejką linową bądź krzesełkową. Osobiście nie wierzę, żeby było to możliwe finansowo i technologicznie, ale gdyby taka atrakcja powstała – było by to coś! 😊

Lánchíd Palota – budynek, którego nie zauważamy, a szkoda!

Czasem tak jest, że mijamy jakiś budynek i zastanawiamy się nad tym, kto tam mieszkał, dlaczego powstał, jak wyglądał kiedyś…W Budapeszcie takich budowli jest mnóstwo.
Choćby tzw.Lánchíd Palota, czyli „Pałac Mostu Łańcuchowego”(cóż za głupie tłumaczenie ;)) Budowla ginie gdzieś między Mostem Łańcuchowym, Wzgórzem i tunelem, nie przyciąga wzrokiem jak kolejka Sikló…a warto wiedzieć o nim więcej:
– nazwany tak, bowiem w nim siedzibę miało Towarzystwo zajmujące się kwestiami utrzymania i dalszej konserwacji mostu
– zaprojektowany w stylu neorenesansowym przez Miklósa Ybl (znanego bardziej z projektu Opery czy Bazyliki)
– jedyny oryginalny budynek w okolicy placu Clarka stojący do dzisiaj
– zamieszkiwał go Ferenc Reitter (ten, od pomysłu zrobienia z Budapesztu drugiej Wenecji), János Heinrich (właściciel kąpieliska Rácz) a siedzibę miała też Komisja Upiększania Miasta – organ, bez którego Budapeszt nie byłby dziś tak piękny!
– po wojnie siedzibę w nim miał Sąd Najwyższy Węgierskiej Republiki Ludowej
– w momencie powstania nazywany był „pierwszym budynkiem” stolicy, bowiem od pomnika zerowego kilometra liczono odległości na Węgrzech, a dom miał numer „1”, więc można powiedzieć, wszystkie drogi prowadziły do niego
– obecnie po wieloletnich perturbacjach (były tam kawiarnie, restauracje, mieszkania z najwyższym czynszem w mieście czy siedziby banków) budynek ten trafił w ręce węgierskiego oddziału Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego.

Widzicie? Takie to niepozorne kilka pięter, a ile historii !

Pomnik przemyski

W Budapeszcie oczywiście nie brak polskich pamiątek, co ciekawe większość z nich znajduje się po stronie Budy: pomnik katyński, pomnik generała Józefa Bema czy właśnie pomnik przemyski… Czym zasłużyło sobie podkarpackie miasto, aby wielki napis PRZEMYŚL oglądany był dziennie przez dziesiątki tysięcy samochodów krążących przy moście Małgorzaty u stóp którego pomnik stoi? Już wyjaśniamy!

Jak wiadomo, w XIX wieku Przemyśl był częścią Galicji wchodzącej w skład Austrii. Dzięki swojemu strategicznemu położeniu do I wojny światowej Przemyśl stał się obok Antwerpii i Verdun największą twierdzą Europy. Obrona twierdzy przemyskiej przez żołnierzy w roku 1915 roku stała się bohaterskim mitem równym niemalże mitowi obrony zamku w Egerze. Przy czym tutaj historia zakończyła się tragicznie. Rosjanie zdobyli twierdzę głodem i doprowadzili do wysadzenia twierdzy przez broniących ją głównie Węgrów. Zginęło i dostało się do niewoli kilkadziesiąt tysięcy Madziarów. Do dzisiaj w twierdzy można oglądać pamiątki pozostawione tam po naszych bratankach.

Na pamiątkę tych wydarzeń właśnie 13go listopada 1932 roku odsłonięto pomnik przemyski. Co ciekawe w ogłoszonym na projekt pomnika konkursie mogli wziąć udział tylko ci artyści, którzy sami walczyli na frontach I wojny światowej. Wygrał Szilárd Sződy i jego koncepcja lwa stojącego łapą na sztandarze i dziale – symbolach walk tzw.Wielkiej Wojny.

Z jednej strony cokołu widnieje napis „Przemyśl 1914-1915”, na drugiej zaś dłuższy tekst: „Na chlubną pamiątkę węgierskiej krwi/bohatersko przelanej w twierdzy w Przemyślu/wznieśli towarzysze broni/dzięki poparciu społeczeństwa/Stolicy/1932/Walczyli jak lwy/u bram Węgier/Niechaj będzie to przykład na wieki.

Swego czasu istniał jeszcze kamienny wieniec przymocowany do cokołu oraz miejsce, gdzie w czasie uroczystości państwowych można było wieszać wieńce pamiątkowe. Niestety obecnie już go nie ma, choć podobno pomnik ma przejść w najbliższych latach delikatny lifting.

Literatura:
László Prohászka: Polskie pamiątki w Budapeszcie. Budapeszt, 2001
András Török: Budapest könyv. Budapeszt, 2013
László Prohászka: Szoborhistóriák. Budapeszt 2004
Kinga Tittel: Mesélő Budapest. Budapeszt 2016
Bob Dent: Mesélő Szobrok. Budapeszt 2009