Budapesztańskie drzewa – niezwykłe zabytki stolicy Węgier

Śpieszymy się do pracy, domu, szkoły. Mijamy je nawet nie zwracając na nie uwagi. A one potrafią tkwić w danym miejscu sto lat i więcej! Pamiętać czasy cesarza Franciszka i wszystkie zawieruchy wojenne. Drzewa.

W Budapeszcie jest kilka „historycznych” drzew, będących pod ścisłą ochroną. Roślin, które są świadkami i symbolami rozwoju stolicy Węgier.

1) Warto zwrócić uwagę na wiekowy platan stojący przy alei Andrassyego. Został on posadzony w drugiej połowie XIX wieku. Otóż wcześniej na alei Andrássyego królowały kasztany, akacje i modrzewie, które zostały niemal do jednego wycięte w pień w czasie Wielkiej Wojny – drzewo było wówczas potrzebnym surowcem. W międzywojniu zasadzono między innymi platany, które niestety przez wiele lat upadły na zdrowiu i kiedy w latach 70-tych remontowano linię metra, postanowiono wymienić je na jesiony oraz nowe sadzonki platanów. I tak cudem na alei ocalał bohater naszej opowieści. Znajduje się na Kodály Körönd i liczy sobie więcej niż jego sąsiedzi, bo ponad 150 wiosen (więc został posadzony już w czasie powstawania alei jako jeden z pierwszych!). Przetrwał obie wojny światowe, gdyż od zawsze stał w miejscu, w którym ani budynki ani wiatr nie przeszkadzały w rozroście i spokojnym trwaniu. Najstarsze zdjęcie platana zachowało się z połowy lat osiemdziesiątych XIX wieku! Widać na nim jeszcze młode drzewo, które w przyszłości stanie się świadkiem ulicznych demonstracji okresu Wielkiej Wojny, partyjnych przemów okresu Rewolucji Astrów, ulicznych walk 56 roku i pochodów pierwszomajowych w Węgierskiej Republice Ludowej. A na dodatek vis a vis placu w jednym mieszkań tworzył i mieszkał przecież Zoltán Kodály, który musiał go mijać wielokrotnie i być może spoglądał na niego rozmyślając nad kolejnymi utworami. W obronie drzewa stanęli kilka lat temu mieszkańcy, którzy słysząc, że władze zastanawiają się nad jego usunięciem, protestowali przeciw tej decyzji. Postanowiono więc dać mu szansę na przeżycie i dokonano naprawdę spektakularnych badań. Nie tylko podano roślinie lekarstwa chroniące od niszczących je owadów, ale też…wykonano pełną tomografię pnia, dzięki czemu udało się otrzymać obraz wnętrza drzewa i spustoszenia, którego dokonał czas. Na szczęście okazało się, że platan jest zdrowszy niż myślano i skończyło się tylko na przycięciu gałęzi i ogólnej pielęgnacji. Trzy lata później, w 2019 roku w bohaterze naszego tekstu zamieszkał…bezdomny. Nazywał się Péter i przybył na Węgry ze Słowacji. W ciągu dnia żebrał na ulicy, w nocy zaś chował się w drzewie, które mieści spokojnie dwie osoby. Jako, ze w korze istniała nawet dziura służąca za okno, można powiedzieć, że był to dom pełną gębą! Oczywiście bezdomny nie mógł zostać tam dłużej, głównie z powodu braku węgierskiego obywatelstwa. Zainteresowani mogą obejrzeć krótki materiał o tym najmniejszym mieszkaniu w Budapeszcie na stronie jednego z portali:https://nlc.hu/…/fa-torzseben-el-platan-kodaly-korond…/

2) Najchętniej fotografowanym przez turystów drzewem jednak jest olbrzymi platan znajdujący się na wyspie Małgorzaty. Ten staruszek z kolei ma ponad 200 lat i wg oficjalnych danych został posadzony w 1819 roku. Co ciekawe pierwsza pisemna wzmianka o nim, pojawia się w jednym z artykułów z przełomu wieków i już wtedy wspominany jest jako olbrzym, tak więc wcale nie powiedziane, że drzewo nie jest kilkadziesiąt lat starsze. Zresztą jest nie tylko wysoki ale i gruby – obwód pnia to aż 635 cm! Z dużą dozą prawdopodobieństwa został posadzony z polecenia palatyna Józefa, nazywanego „najbardziej węgierskim Habsburgiem”. Wyspa nie tylko należała do niego, ale też pełniła rolę dobrze chronionego domu. Józef bowiem pełnił władzę na Węgrzech w imieniu cesarza. I trzeba wspomnieć, że robił to na tyle bezboleśnie, że mieszkańcy Budapesztu traktowali go jak „swojego”. I to właśnie Józef zapoczątkował w Budapeszcie tak zwany „okres platanowy”, który trwał przez pięćdziesiąt jeden lat jego panowania. I właśnie olbrzymie drzewo niedaleko teatru letniego kojarzy się najbardziej z tym czasem panowania palatyna, który zapragnął uczynić z wyspy jeden wielki park.

3) Trzecim drzewem o którym nie można zapomnieć jest nieistniejące, ale kultowe już Norma Fa. Dziś kojarzy się Węgrom głównie z parkiem położonym na północno-zachodnich rubieżach miasta. Nazwa parku jednak wzięła się od olbrzymiego buku, który rósł w tamtym miejscu i obrósł różnymi legendami. Według jednej z nich, pod drzewem wypoczywać miał sam król Maciej Korwin. Inna mówi, że zostało posadzone z okazji jego narodzin. W każdym razie trwało w tym miejscu przez setki lat i kres jego żywota spowodowała w 1927 roku błyskawica, po której spłonął. Nazywanie tego miejsca drzewem Normy pochodzi z połowy XIX wieku i nawiązuje do operetkowej arii Norma, która była wystawiana w miejscowym Teatrze Niemieckim. Od lat sześćdziesiątych poprzedniego wieku w miejscu gdzie stało drzewo ustawiono tablicę upamiętniającą te wydarzenia.

4) Ważne miejsce na liście budapesztańskich drzew zajmuje platan, który może nie ma historycznego znaczenia, ale doczekał się swoich wielbicieli wśród mieszkańców Budapesztu, którzy z chęcią wyszukują w archiwach zdjęcia okolic Mostu Elżbiety. Most jak wiadomo przez lata się zmieniał, ale drzewo, pozostało 😊 Zresztą sprawdźcie sami na poniższych zdjęciach jak rosło razem z miastem!

5) Drzewem, które za to występuje najczęściej w przewodnikach turystycznych jest to posadzone przez małżonkę Istvána Széchenyego, na obecnym placu Wolności. Według legendy, ale także źródeł historycznych, zapoczątkowała ona sadzenie drzew na placach i parkach, co miało związać ludność Budapesztu z miastem i dać dobry przykład innym przedstawicielom szlachty(w XIX-wiecznych przewodnikach turystycznych pisanych przez obcych autorów pojawiają się notorycznie narzekania na miasto pełne kurzu, pyłu i brak zieleni miejskiej). Pierwszy platan posadzony został w okolicach koszar (Naugebaude / Újépület) 3 marca 1846 roku. Placu wolności jeszcze nie było, ale okolica ta powoli zaczynała być miejscem spacerów i spędzania wolnego czasu. Żona „największego z Węgrów” posadziła sadzonkę wypowiadając słowa „Virulj”, czyli „kwitnij”. Na pamiątkę tego wydarzenia do dziś można podziwiać płaskorzeźbę przedstawiającą tą scenę w południowej części placu.

Poza wspomnianymi pięcioma drzewami mamy też:- ogromną morwę w dzielnicy Tabán- największy cydr Libański na Węgrzech z II dzielnicy- nazywany „drzewem siedmiu wodzów” platan naprzeciw kąpieliska Palatinus na wyspie Małgorzaty (nazwa wiąże się z tym, że po powodzi 1838 roku oraz po bombardowaniach wyspy w czasie wojny platan został przycięty tak, aby zostawiono tylko 7 zdrowych gałęzi, co ma nawiązywać do 7 wodzów, którzy przybyli na teren Pannoni)- drzewo na wzgórzu królewskim tuż przy rondelli, roślina którą ocalił od ścięcia sam Franciszek Józef …i wiele wiele innych, jednak rozwinięcie tego tematu to już rozrywka dla fanatyków i dendrofili 😊