Ławki Buchwalda czyli historia pewnego mebla

W Budapeszcie wspaniałe jest to, że nawet parkowe ławki mają swoją historię 😊

Sándor Buchwald był XIX-wiecznym przedsiębiorcą, który wymyślił doskonały sposób na zarabianie. Produkował na szeroką skalę kute meble, głównie ławki i krzesła, co pozwoliło mu wygrać w 1890 roku miejski kontrakt na zaopatrzenie w nie wielu skwerów i deptaków Budapesztu. Taki konkurs musiał zostać rozpisany, bowiem do urzędu miasta spływały skargi na dotychczasowe niezbyt wygodne ławki, na których nie sposób można było się wygodnie rozsiąść. Sprawdził to osobiście jeden z najsłynniejszych burmistrzów miasta, István Barczy i bardzo szybko nakazał rozpisać konkurs na nowe miejsca wypoczynku dla mieszkańców stolicy. Konkurs ten wygrał właśnie Buchwald. Zgodził się udostępnić ponad sto ławek/krzeseł za darmo, mało tego, co roku płacił do kasy miasta 5 koron od ławki. W umowie zastrzegł sobie jednak prawo do jednej rzeczy – o której za chwilę. Jego meble pojawiły się wkrótce na najbardziej popularnych alejkach spacerowych takich jak plac Elżbiety, nabrzeże Franciszka Józefa (dzisiejszy Belgrad rkp) czy Lasek Miejski. Szczególnie obleganym miejscem było właśnie naddunajskie korzó – nie dość, że była to strefa piesza, to jeszcze między mostem Elżbiety a mostem Łańcuchowym z powodzeniem działało 9 kawiarni z ogródkami.

Pamiętać należy, że ówczesna stolica Węgier była dosyć skrupulatna jeżeli chodzi o pobieranie opłat – czy to za przejazd mostami czy np. wejście na teren wyspy Małgorzaty. Buchwald cenił sobie prawo siadania na swoich ławkach (wywalczył to w kontrakcie) na 6 fillerów. Była to równowartość dzisiejszych dwóch złotych. Ściąganiem tego haraczu zajmowały się panie, nazywane w mieście „staruszkami Buchwalda”. Któż odmówiłby zapłaty za chwilę odpoczynku, gdy pieniądze „ściąga” przygarbiona staruszka? 😊

Sam Buchwald, mimo iż należał do najbogatszych przedsiębiorców w stolicy a jego córki uważano za najlepsze partie w mieście, surowo przestrzegał prawa do pobierania opłat i praktycznie codziennie można było go spotkać na jednym z deptaków gdzie osobiście nadzorował pracę swoich podwładnych. Ławki cieszyły się tak dużą popularnością, że wkrótce na promenadzie dostawiono dodatkowe rzędy aby każdy mógł znaleźć miejsce dla siebie. W nocy zaś wszystkie krzesła związywano łańcuchem, żeby nie kusiły nocnych złodziejaszków.

Cały ten „proceder” ukrócono dopiero w 1919 roku kiedy to proletariacka władza udostępniła wszystkie płatne miejsca mieszkańcom, w myśl zasady równości społecznej. W roku 2000 na podstawie oryginalnych szkiców i zdjęć z epoki odtworzono ławki, które dzisiaj można zobaczyć chociażby na naddunajskiej promenadzie lub w ogrodzie zoologicznym.